W ostatnim meczu sezonu Ekstraklasy, Śląsk Wrocław pokonał Arkę Gdynia 4:0. Myli się jednak ten, kto uznał, że po ostatnim gwizdku sędziego to spotkanie przeszło do historii. Polski Związek Piłki Nożnej otrzymał sygnały od firmy bukmacherskiej, że temu meczowi mogły towarzyszyć praktyki niezgodne z prawem i wszczął dochodzenie.
PZPN poinformował, że jego rzecznik dyscyplinarny rozpoczął postępowanie wyjaśniające, które prowadzi wspólnie z Komendą Główną Policji. Za tą decyzją stały informacje od firm bukmacherskich, które alarmowały federację, że próbowano dokonać nietypowych zakładów związanych z przebiegiem meczu Śląska z Arką. Chodziło o zakłady na żółte i czerwone kartki, którymi będą ukarani zawodnicy w tym spotkaniu. Chociaż początkowo - jeszcze przed meczem - wątpliwości wzbudzały także wysokie zakłady zawarte na wygraną Arki (najpewniej ze względu na ogłoszenie absencji kilku podstawowych zawodników), ale rozwiał je wynik meczu.
Przypomnijmy, że arbiter tego meczu wyjmował kartki z kieszeni, aby ukarać zawodnika Śląska Augusto (6. minuta) oraz graczy Arki: Lukę Zarandię (44. minuta) oraz dwukrotnie Adama Deję (5. i 39. minuta), co rzecz jasna skończyło się dla tego ostatniego wyrzuceniem z boiska. Firmy bukmacherskie (PZPN nie informuje, które) alarmowały związek, że na zakłady tego typu próbowano postawić kwoty niestandardowo wysokie w tego typu sytuacjach.
- Opisane okoliczności mogą stanowić przestępstwa, o których mowa w art. 46-47 ustawy o sporcie oraz przewinienia dyscyplinarne match-fixingu, o których mowa w art. 107 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN - czytamy w oświadczeniu Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Kary za złamanie wymienionych wyżej przepisów są surowe. Jeśli okaże się, że doszło do złamania wewnętrznych zasad PZPN, osobom, które podlegają związkowemu regulaminowi (czyli praktycznie wszyscy związani z ekstraklasowym futbolem, od członków PZPN, przez piłkarzy, trenerów i sędziów aż do członków sztabu medycznego) może grozić od grzywny w wysokości 5 tys. zł aż do wykluczenia ze struktur PZPN.
- Jest to dla nas zaskoczenie, czekamy aż sprawa sie wyjaśni. Do tego czasu nie będziemy komentować postępowania - mówi rzecznik prasowy WKS-u, Tomasz Szozda.
Polskie prawo również przewiduje odpowiednie sankcje. Ustawa o sporcie przewiduje kary pozbawienia wolności na okres od 3 miesięcy do nawet 10 lat, jeśli doszło np. do. ustawiania zakładów sportowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze