Śląsk na inaugurację nowego sezonu przegrał na wyjeździe z Widzewem Łódź 1:2. - Nie sądzę, żebym miał tak głupich zawodników, którzy graliby przeciwko trenerowi - komentował po spotkaniu Orest Lenczyk.
Śląsk w Łodzi nie zachwycił, ale zdołała stworzyć kilka sytuacji bramkowych i można się zastanawiać, jakim cudem piłkarze nie potrafili posłać piłki do bramki. Łodzianie nie byli wcale lepsi, ale wykazali się lepszą skutecznością. Wrocławianie musieli sobie radzić bez sześciu zawodników zamieszonych przez Komisję Ligi. Nie było między innymi Sebastiana Mili.
Po spotkaniu trener Orest Lenczyk komentował: - Przegraliśmy mecz, którego nie musieliśmy przegrać. Sytuacje, jakie obie drużyny stworzyły sobie w pierwszej połowie nie wskazywały na to, że czeka nas porażka. Po strzeleniu pierwszej bramki Widzew zaczął grać swobodniej, a po drugiej miał już duży komfort. My graliśmy schematycznie, tak, aby piłka była tylko pod polem karnym przeciwnika i narażaliśmy się na kontry. Wygrała drużyna, która w pewnych momentach wykazała, nie chcę powiedzieć, że więcej ambicji, ale na pewno miała więcej szczęścia.
Dalej szkoleniowiec dodał: - Śląsk był faworytem tego spotkania, jednak skończyło się wynikiem 2:1 dla Widzewa, co należy uznać za niespodziankę. W mojej sytuacji byłoby jednak niezręcznie, gdybym narzekał na brak sześciu zawieszonych zawodników. Ci, którzy dzisiaj byli na boisku ostatnio też grali, a jeśli nie, to mieli okazję się pokazać. Gratuluję drużynie Widzewa zwycięstwa i przede wszystkim tych atutów, które pozwoliły strzelić im bramki. Powątpiewam w to, co mówią niektórzy kibice, że piłkarze mojej drużyny grają przeciwko mnie. Nie sądzę, żebym miał tak głupich zawodników, którzy graliby przeciwko trenerowi mając za sobą takie sukcesy jak mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski, czy Superpuchar Polski.
Radosław Mroczkowski, trener Widzewa, widział to nieco inaczej: - Na pewno mamy dzisiaj trochę inne humory niż po ostatnim meczu w Pucharze Polski, ale piłkarskie życie jest pełne niespodzianek. Z przebiegu meczu nasz zespół w pełni zasłużył na trzy punkty. Wyciągnęliśmy wnioski z ubiegłorocznej inauguracji z mistrzem Polski, gdy w ostatnich minutach straciliśmy gola i trzy punkty. Teraz nie daliśmy już sobie odebrać zwycięstwa. Myślę, że dzisiaj żadnego przypadku nie było. Jeżeli mamy końcowy wynik rozpatrywać w kategoriach szczęścia, to myśmy na to szczęście solidnie zapracowali. Cieszymy się z punktów i zwycięstwa, ale musimy pamiętać, że jest to młody zespół, któremu mogą się przytrafiać wpadki. Na stabilizację trzeba jeszcze poczekać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze