W niedzielne przedpołudnie do Wrocławia przyjechał Janusz Palikot, były członek Platformy Obywatelskiej, a obecnie przywódca Ruchu Palikota. Polityk spotkał się z mieszkańcami stolicy Dolnego Śląska na targowisku przy Młynie Sułkowice. Opowiadał o swoich poglądach, odpowiadał na pytania wrocławian i rozdawał książki „Kulisy Platformy”.
Targowisko przy dawnym Młynie Sułkowice to miejsce, gdzie w każdą niedzielę gromadzą się tłumy wrocławian. Można tam kupić mydło i powidło, na straganach sąsiadują ze sobą rowery, zagraniczna żywność, meble, odzież i porcelana. I właśnie ten targ odwiedził Janusz Palikot.
Polityk przedstawił idee Kongresu „Korekta Kapitalizmu”, który odbędzie się na początku maja w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.
- Po dwudziestu latach możemy powiedzieć, że tak samo jak nie sprawdził się socjalizm, tak też nie sprawdził się kapitalizm. W Polsce brakuje 6 mln miejsc pracy: mamy prawie 3 mln bezrobotnych i 3 mln osób, które wyjechały w poszukiwaniu zatrudnienia za granicę. Zmiany typu deregulacja, bardziej przyjazne państwo czy nowe przepisy, w ramach funkcjonującego dziś w Polsce kapitalizmu nie spowodują, że uzyskamy te 6 mln miejsc pracy – mówił Janusz Palikot.
Palikot ma swój pomysł na rozwiązanie tego problemu.
- Szukamy rozwiązania bardziej elastycznego, bardziej sprawiedliwego i społecznie zaangażowanego. Musimy przywrócić rolę państwa jako inwestora budującego fabryki – to nasze najważniejsze zadanie. Czas najwyższy na rząd, który będzie miał odwagę postawić w Polsce fabryki. A możliwych dziedzin działalności jest mnóstwo: energia, przetwórstwo rolno-spożywcze, promocja naszego kraju za granicą. Czas na prawdziwą zmianę, na korektę kapitalizmu – podkreślał Palikot.
>Zobacz galerię zdjęć z wizyty Janusza Palikota we Wrocławiu
Polityk chce też innych zmian w naszym kraju.
- Trzeba zlikwidować senat, zmniejszyć liczbę posłów, należy też zlikwidować powiaty - zostawić jedynie gminy i sejmiki wojewódzkie. Proponujemy też obniżenie składki na ZUS o 30 procent i likwidację umów śmieciowych jednocześnie – wyjaśniał lider Ruchu Palikota.
Mieszkańcy Wrocławia pytali polityka m.in. o legalizację marihuany.
- Złożyliśmy projekt legalizacji, ale mamy tylko 42 głosy. A potrzeba nam 231. Namawiamy inne partie. Z Platformą może być ciężko, najpierw musimy zmienić premiera, martwi mnie natomiast, że nie chce go poprzeć SLD - mówił Janusz Palikot.
Palikot odpowiadał też m.in. na pytania o rolę kościoła w naszym kraju i manifestację zwolenników TV Trwam.
- Nie mamy nic przeciwko rozgłośniom katolickim. Ale polityka w kościele jest naganna. Nie zgadzamy się na to, żeby ksiądz na kazaniu w niedzielę wskazywał kto ma być prezydentem, posłem czy radnym. Na to nie ma zgody – podkreślał Palikot.
Uczestnicy zgromadzenia pytali też o reformę systemu emerytalnego.
- Mamy poczucie, że to jest reforma, która nie dotyka istoty sprawy. Ludzie chcą wcześniej przechodzić na emeryturę, bo boją się, że nie będą mieć pracy albo odpowiedniej płacy. I to jest sedno problemu – mówił lider Ruchu Palikota.
- Jeździmy po Polsce, bo w Warszawie z Macierewiczem, Ziobro i Tuskiem już się nie da wytrzymać – tymi słowami Palikot zakończył swoje wystąpienie. Spotkały się one z oklaskami zgromadzonych.
Oprócz rozmów z mieszkańcami, Palikot rozdawał „Kulisy Platformy”, czyli książkę swojego autorstwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze