Sytuacja Śląska Wrocław jest bardzo trudna, a nawet dramatyczna - podsumowali sytuację klubu przedstawiciele miasta po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy spółki. Zygmunt Solorz od początku roku nie dał na drużynę ani złotówki. Z kolei miasto nie może dofinansować zespołu, jeśli główny akcjonariusz, którym jest biznesmen nie przeleje pieniędzy do kasy klubu.
Złe wieści dla fanów zielono-biało-czerwonych. Nad klubem poważnie zawisło widmo bankructwa. W tym tygodniu miasto chciało przekazać do klubowej kasy 12 mln zł. Ale nie może bez stosownej uchwały rady nadzorczej, w której większość mają ludzie biznesmena - Zygmunta Solorza. Jego ludzie zablokowali bowiem uchwałę o podniesieniu kapitału akcyjnego spółki.
– Wspólnik nie wywiązuje się ze zobowiązań, które zawarliśmy w porozumieniu. Zgodnie z którym jeżeli jedna strona wykłada określoną kwotę, to również druga strona powinna poczynić taki krok. W tym roku miasto już przekazało środki, natomiast wspólnik nie przekazał jeszcze ani złotówki – podkreśla Włodzimierz Patalas sekretarza miasta i wiceprzewodniczący rady nadzorczej Ślląska.
Chodzi o 12 mln zł czyli po 6 z każdej stron, które do 18 maja powinny trafić klubowej kasy.
Dodatkowo miasto chciało wesprzeć klub we wspomnianej kwocie 12 mln zł. A w podjętej w piątek uchwale strona Zygmunta Solorza miała zobowiązać się do przelania takiej kwoty do września. Z uchwały jednak nici.
W tej chwili w kasie klubu nie ma żadnych pieniędzy. Suma, którą od początku roku miasto przekazało klubowi już została wykorzystana. – Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Śląsk nie dokończy obecnego sezonu. Będziemy szukać rozwiązań – zapewniali sekretarz miasta Włodzimierz Patalas i wiceprezydent Wrocławia Michał Janicki.
– Czeka mnie rozmowa z prezydentem miasta o tym, co dalej. Żeby wydawać pieniądze, trzeba widzieć przyszłość klubu. Problemem jest, jak zarobić. To musi być interes – mówi z kolei na łamach piątkowego wydania Przeglądu Sportowego Zygmunt Solorz.
Władze miasta zaznaczyły jednak, że jeżeli druga strona nie będzie zainteresowana dalszym udziałem w Śląsku, to Wrocław poczyni kroki w stronę poszukiwania nowego inwestora. Tymczasem miasto poprosiło aby w trybie pilnym przedstawiciele Zygmunta Solorza przysłali swoje stanowisko, co do dalszych losów Śląska z ich udziałem.
– Dziś pakiet kontrolny jest po stronie biznesmena, ale w momencie gdy my wpłacamy pieniądze i rejestrujemy akcje przejmujemy pakiet kontrolny – dodali włodarze miasta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze