Reklama

Piłkarze Śląska: Takie zwycięstwa smakują najlepiej

22/10/2012 00:00

Piłkarze Ślaska po dramatycznym meczu pokonali na wyjeździe Lechię 3:2. Wrocławianie po 50 minutach przegrywali już 0:2. - Pokazaliśmy charakter - mówi Waldemar Sobota.

Po 50 minutach było 2:0 dla gospodarzy i wydawało się, że Śląsk już nic nie zdziała. Pięć minut później strzałem prawą nogą sygnał do odrabiania strat dał Sebastian Mila.


 


- To nie pierwszy gol strzelony prawą nogą. Poprzednio udało mi się w Warszawie na Legii. Dzisiaj widziałem, że obrońca był przygotowany na mój strzał lewą nogą, dlatego zdecydowałem się na prawą. Nie zawsze jest ona skuteczna, ale warto próbować - komentował po spotkaniu kapitan Śląska.


 


Kilka minut później był już remis i ponownie trafił Mila. Miał jednak przy tym uderzeniu sporo szczęścia, bo rykoszet trafił w Łukasza Gikiewicza i piłka poleciała w jeden róg, a bramkarz Lechii w drugi. - Przy obu bramkach były rykoszety, czasami po prostu potrzeba trochę szczęścia - krótko oceniał Mila.

Reklama

Po niespełna kolejnych 120 sekundach Śląsk już prowadził, a do siatki trafił Rok Elsner. - Nie pamiętam takiego meczu, żeby z 0:2 zrobić 3:2, szczególnie kiedy zdobywałem gola. Takie zwycięstwa smakują najlepiej. W przerwie mówiliśmy sobie, że nie możemy się załamywać, trzeba dać z siebie wszystko i będą efekty, wychodzimy na drugą połowę i dostajemy drugiego gola. To już kolejny raz, kiedy przegrywamy, ale udaje nam się odrobić straty. Musimy być silni psychicznie i wykorzystywać swoje okazje, tak jak zrobiliśmy to w Gdańsku. Wygraliśmy na wyjeździe, ale dzięki fantastycznej atmosferze na trybunach czuliśmy się jak u siebie - mówił po meczu szczęśliwy strzelec.


 

Reklama

- Zaraz po przerwie straciliśmy gola na 0:2, dlatego tym bardziej cieszy to, że pokazaliśmy charakter i udało nam się wygrać to spotkanie. Punkty jadą do Wrocławia i dopisujemy je do swojego dorobku - dodał Waldemar Sobota, który ostatnie dwa tygodnie prawie w ogóle nie trenował z zespołem. - W przerwie reprezentacyjnej byłem tylko na dwóch klubowych treningach, resztę na zgrupowaniu reprezentacji, dlatego nie odczułem tych ciężkich treningów na własnej skórze, ale na kadrze także mocno ćwiczyliśmy. Na pewno nie był to czas stracony.


mw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości