Polska w meczu otwarcia zremisowała z Grecją 1:1. Nasza drużyna pierwsza zdobyła gola, ale tylko dzięki Przemysławowi Tytoniowi uratowaliśmy remis.
Chyba jeszcze nigdy w historii mistrzostw Europy mecz otwarcia był tak dramatyczny i emocjonujący. Polacy od 17 minuty prowadzili po golu Roberta Lewandowskiego. Tuż przed przerwą Sokrátis Papastathópoulos został upomniany drugą żółtą kartką i musiał opuścić boisko. Wydawało się, że teraz już nic nie odbierze Polakom wygranej.
Tymczasem w drugiej połowie Grecy szybko doprowadzili do remisu i byli znacznie groźniejszym zespołem, mimo iż grali o jednego zawodnika mniej. W 68 minucie Wojciech Szczęsny sfaulował wychodzącego na czystą pozycję rywala i został wyrzucony z boiska. Na dodatek goście mieli rzut karny. W tym momencie byliśmy w piekle. Na boisku pojawił się Przemysław Tytoń. I stał się cud. Nasz bramkarz idealnie wyczuł rywala i pewnie odbił piłkę.
Kilka minut później Grecy zdobyli drugiego gola, ale sędzia jej nie uznał i odgwizdał pozycję spaloną. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym remisem. Teraz pozostaje czekać na wynik meczu we Wrocławiu Czechów z Rosją.
Polska - Grecja 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Lewandowski (17), 1:1 Salpingídis (51)
Polska: Szczęsny - Piszczek, Wasilewski, Perquis, Boenisch - Błaszczykowski, Polanski, Murawski, Obraniak, Rybus (70. Tytoń) - Lewandowski. Grecja: Chalkiás - Torossídis, Papastathópoulos, Papadópoulos (37. Papadópoulos), Cholévas - Maniátis, Katsouránis, Karagoúnis - Nínis (46. Salpingídis), Gékas (68. Fortoúnis), Samarás.
Żółte kartki: Papastathópoulos, Cholévas, Karagoúnis (Grecja). Czerwone kartki: Szczęsny (68. minuta, za faul) - Papastathópoulos (44. minuta, za drugą żółtą). Sędziował: Carlos Velasco Carballo (Hiszpania). Widzów: 56 070.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze