Reklama

Rywal odprawiony z kwitkiem. Śląsk Wrocław - Cracovia 3:0 [VIDEO]

18/03/2012 00:00

Pół meczu wystarczyło piłkarzom Śląska Wrocław, by rozmontować Cracovię 3:0 i zanotować pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Wszystkie bramki w tym spotkaniu padły właśnie w pierwszej połowie, a na listę strzelców wpisał się Argentyńczyk Cristian Diaz i dwukrotnie kapitan zespołu Sebastian Mila. Dzięki wygranej, Śląsk traci już tylko punkt do prowadzącej w ligowej tabeli Legii Warszawa.

Mecz z Cracovią był dla Śląska Wrocław doskonałą okazją, by przełamać złą wiosenną passę. Do czasu potyczki z “Pasami” wrocławianie nie wygrali, a rywale skwapliwie skorzystali z niemocy wicemistrzów Polski. Legia Warszawa strąciła Śląsk z fotela lidera T-Mobile Ekstraklasy, a Polonia Warszawa, Ruch Chorzów i Korona Kielce coraz mocniej depczą po piętach wrocławskiej drużynie. Zespół trenera Oresta Lenczyka nie zmarnował jednak okazji, pewnie rozprawiając się z ostatnią w tabeli Cracovią.

Na niedzielne spotkanie wrocławski szkoleniowiec wystawił nieco zmieniony skład. Trochę z konieczności, przez kontuzje i zawieszenia za kartki, przemeblował blok obronny. W bramce zobaczyliśmy Mariana Kelemena, na prawej obronie wystawił Tadeusza Sochę, a Piotra Celebana przesunął do środka bloku obronnego. Z kolei w środku pola Roka Elsnera zastąpił Sebastianem Dudkiem. Patrząc na zmiany kadrowe z perspektywy wyniku, okazały się trafione. Ale trzeba też przyznać, że mecz z Cracovią dobrze się Śląskowi ułożył. Bo już w 6. minucie wrocławianie mogli się cieszyć z gola. Wynik spotkania otworzył Cristian Diaz, pewnie zamieniając na bramkę rzut karny, podyktowany za faul bramkarza “Pasów” Wojciecha Kaczmarka na argentyńskim napastniku Śląska. To czwarty gol latynoskiego napastnika wrocławskiej ekipy w tym sezonie.

Cracovia chciała szybko zrewanżować się za cios i sekundy później groźnie strzelał Steblecki. Później jednak na murawie niepodzielnie panowali wrocławianie. Śląsk grał ofensywnie, narzucił rywalom swoje warunki gry, po wrocławskich piłkarzach było też widać sportową złość. I na kolejnego gola nie trzeba było długo czekać. W 22. minucie ładnym podaniem popisał się Łukasz Madej, a Sebastian Mila był w polu karnym we właściwym miejscu i we właściwym czasie, pewnie pokonując Kaczmarka.

Po stracie dwóch goli, Cracovia nie miała wielkiego pola manewru. Chcąc marzyć o choćby remisie, zespół Tomasza Kafarskiego musiał poluzować szyki obronne i próbować gry do przodu. Tyle, że Śląsk nie pozwalał rywalowi na wiele, a sam ochoczo punktował “Pasy” za każdy błąd. Wrocławianom brakowało jednak precyzji w wykańczaniu akcji i ich strzały przeważnie mijały bramkę Cracovii. Aż do 45. minuty. Wtedy Hesdey Suart w głupi sposób stracił piłkę na własnej połowie boiska, zabrał mu ją Tadeusz Socha i precyzyjnie dośrodkował w pole karne. A tam kropkę nad “i” postawił znów Sebastian Mila, strzelając trzeciego gola dla Śląska.

Druga połowa niedzielnego meczu stała na niższym poziomie. Śląsk już niczego nie musiał, a Cracovia też nie bardzo miała pomysł, jak zagrozić dobrze dysponowanemu rywalowi. Zespół z Krakowa nieźle prezentował się przez mniej więcej kwadrans po wznowieniu gry. W tym czasie Marian Kelemen dwukrotnie, po akcjach Stebleckiego i Bartczaka, musiał interweniować. Później wrocławianie wrócili na wysokie obroty i zdominowali rywala. Efekt? Piłkarze “Pasów” do końca meczu tylko raz groźnie zaatakowali. W 80. minucie strzał Vladimira Boljevicia z rzutu wolnego zatrzymał się na poprzeczce bramki Śląska. Wrocławianie zaś okazji strzeleckich wykreowali sobie sporo. W sytuacji sam na sam z Kaczmarkiem fatalnie spudłował Madej, próbował Dudek, na listę strzelców mógł też się wpisać Celeban i Patrik Mraz. Ale więcej goli w potyczce Śląska z Cracovią kibice już nie zobaczyli.

Chciałoby się powiedzieć: wreszcie! Piłkarzom Śląska Wrocław trzeba było miesiąca, by wygrać wiosenny mecz w T-Mobile Ekstraklasie. Gdy jednak wreszcie się przełamali, zrobili to w dobrym stylu, pewnie rozprawiając się z rywalem. Do gry wrocławskiej jedenastki można rzecz jasna mieć pewne zastrzeżenia, nie ma też co zachłystywać się wynikiem, bo Cracovia rywalem z górnej półki nie jest i pozwoliła Śląskowi rozegrać mecz po swojemu. Zwycięzców jednak się nie sądzi. Zespół trenera Oresta Lenczyka zanotował niezłe zawody, wrocławianie wyglądali też dobrze pod względem kondycyjnym, a o ich przygotowanie do wiosennych bojów po wcześniejszych wpadkach poważnie się obawiano.Wydaje się jednak, że po meczu z Cracovią można pozwolić sobie na umiarkowany optymizm. Tym bardziej, że wygrana z "Pasami" sprawiła, iż Śląsk traci do prowadzącej w lidze Legii Warszawa tylko punkt. I ekipa trenera Oresta Lenczyka ciągle ma o co grać. O kolejne ligowe punkty Śląsk powalczy za tydzień - w niedzielę (25 marca br.) wrocławianie w Poznaniu zmierzą się z miejscowym Lechem.

Śląsk Wrocław - Cracovia 3:0 (3:0)
Bramki: Cristian Diaz (4.), Mila (22., 45.)

Śląsk: Kelemen - Socha, Celeban, Pietrasiak, Pawelec - Madej (86. Mraz), Kaźmierczak, Dudek, Mila (75. Cetnarski), Sobota - Cristian Diaz (75. Voskamp).
Cracovia: Kaczmarek - Nykiel, Boljević, Żytko, Suart (46. Dudzic) - Struna, Steblecki, Bartczak (72. Budziński), Hosek (46. Kosanović), Szałachowski - van der Biezen.

Żółte kartki: Pietrasiak, Dudek - Kaczmarek, Nykiel.
Sędzia: Robert Małek (Zabrze).
Widzów: ok. 12 tys.

.



Zobacz kulisy meczu Śląska Wrocław z Cracovią:




Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości