Podczas Euro 2012 na ulicach Wrocławia mają pojawić się namioty, w których zamiast hamburgera, hot-doga czy kebaba będzie można kupić kanapkę z kotletem schabowym i ogórkiem. „Schabik”, bo tak będą nazywać się punkty gastronomiczne to pomysł wrocławskich restauratorów na walkę z fast-foodami i promocję polskiej kuchni.
Grzegorz Wiatrowski to wrocławski szef kuchni i właściciel firmy zajmującej się doradztwem kulinarnym. Wspólnie ze swoimi kolegami z branży gastronomicznej wpadli na pomysł, jak zagranicznych turystów odwiedzających Wrocław zainteresować lokalną kuchnią.
- W mobilnych, kolorowych namiotach będziemy sprzedawać typowo polski produkt, czyli kanapkę z kotletem schabowym i ogórkiem, a do tego zaserwujemy polski sok z żurawiny – wyjaśnia Grzegorz Wiatrowski.
Takich namiotów ma we Wrocławiu stanąć co najmniej sześć. Nie tylko w ścisłym centrum, ale też na drogach dojazdowych do miasta.
- Bardzo chcemy uruchomić punkty już na czas Euro 2012. Złożyliśmy we wrocławskich urzędach wszelkie niezbędne dokumenty. Teraz wszystko w rękach urzędników – tłumaczy Grzegorz Wiatrowski.
Wrocławski szef kuchni jest przekonany, że pomysł wypali i kibice ze smakiem będą zajadać się kanapkami ze schabowym.
- Wszyscy lubimy kanapki, a my, Słowianie, słyniemy ze schabowego i dlatego chcemy się nim pochwalić przed innymi narodami. Podejrzewam, że zagraniczni turyści będą zainteresowani naszym produktem - w końcu m.in. po to jeździ się zagranicę, by spróbować regionalnej kuchni – podkreśla Grzegorz Wiatrowski.
Jak tłumaczy, takie punkty doskonale sprawdzają się np. w Chorwacji.
- Tam tylko w dużych miastach znajdziemy sieciowe fast-foody typu KFC czy McDonald’s. Wszędzie indziej tzw. gastronomia ulicy opiera się na regionalnych produktach, jak chociażby na pleskavicy czy cevapcici – dodaje Grzegorz Wiatrowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze