Śląsk ostatecznie pożegnał się w środę z Ligą Mistrzów. Wrocławianie przegrali w rewanżu z Helsingborgiem 1:3, a w sumie w dwumeczu aż 1:6. - Zebraliśmy cenne doświadczenie, które mam nadzieję zaprocentuje w przyszłości - mówi Sebastian Mila.
Pierwsze 40 minut rewanżu w Szwecji dawało jeszcze nadzieję, że stanie się cud i Śląsk wywalczy awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Wrocławianie prowadzili 1:0, a ich gra wyglądała obiecująco. Tuż przed przerwą gospodarze doprowadzili jednak do remisu.
- Po stracie pierwszego gola obraz gry uległ kompletnej zmianie. Wiedząc, że przegraliśmy 0:3 w pierwszym starciu powoli odrabialiśmy straty, a ta bramka podcięła nam skrzydła. Zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że ten upragniony awans się oddala - komentował Sebastian Mila.
Dla Śląska był to trzeci przegrany mecz z rzędu w europejskich pucharach. Czy można w takim wypadku znaleźć jakieś pozytywy? Do przerwy wrocławianie zaprezentowali się chyba najlepiej we wszystkich do tego momentu rozegranych spotkaniach eliminacji Ligi Mistrzów.
- Zagraliśmy zdecydowanie lepiej niż w pierwszym meczu przed tygodniem. Szczególnie dobra w naszym wykonaniu była pierwsza połowa, kiedy wszyscy wychodzili na pozycje, chcieli grać i każdy chciał brać odpowiedzialność na siebie. Dzięki temu dłużej utrzymywaliśmy przy piłce i stwarzaliśmy sobie sytuacje. Nasza gra wyglądała podobnie jak występ Budućnostii Podgorica w drugim meczu z nami, więc można powiedzieć, że jest to postęp - ocenia Mila.
Przed Śląskiem teraz mecz o Superpuchar Polski a następnie start ligi. Wcześniej, bo już w piątek, wrocławianie poznają rywala w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Mimo bowiem odpadnięcia z Ligi Mistrzów, przygoda z europejskimi pucharami Śląska jeszcze trwa.
- Zrobiliśmy malutki kroczek do przodu, myślę, że możemy być dobrej myśli przed kolejnymi spotkaniami. Liga Mistrzów to temat zamknięty, teraz przygotowujemy się do starcia z Legią Warszawa w Superpucharze Polski - komentuje Mila. Na koniec kapitan Śląska dodaje: - Naszym atutem jest gra ofensywna i to jest to, co kibice lubią najbardziej. Gra wysoko i podchodzenie pod przeciwnika i mimo że kosztuje to wiele sił, to okazuje się, że to klucz do zwycięstwa. Jest to też pewne ryzyko, bo możemy zostać skontrowani. Taka była dzisiaj pierwsza połowa i to będzie klucz do zwycięstw w następnych meczach. Zebraliśmy cenne doświadczenie, które mam nadzieję zaprocentuje w przyszłości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze