Reklama

Śląsk przed meczem z Widzewem Łódź. Wrocławianie wrócą na wysokie obroty?

02/03/2012 00:00

Kibice Śląska Wrocław często śpiewają swoim piłkarzom, że "ten mecz musimy wygrać". I ta przyśpiewka pasuje jak ulał do kontekstu niedzielnej potyczki wrocławian z Widzewem w Łodzi. Śląsk, w poprzedniej kolejce mocno poturbowany przez Legię Warszawa, nie może sobie pozwolić na to, by w Łodzi stracić punkty. Bo jeśli je zgubi, może też pożegnać się z fotelem lidera T-Mobile Ekstraklasy.

Poprzedni ligowy mecz zakończył się sromotną klęską Śląska. Kto był, ten widział, kto nie miał okazji zobaczyć tego pojedynku na żywo, ten na pewno słyszał. Bo wrocławianie polegli u siebie z Legią Warszawa aż 0:4, do tego po wyjątkowo marnym meczu. I mieli dużo szczęścia, że goście ze stolicy nie wymierzyli im jeszcze surowszej kary. A co najgorsze, zwycięstwo we Wrocławiu pozwoliło Legii zmniejszyć dystans do prowadzącego w lidze Śląska do dwóch punktów. Gdyby wrocławianie wygrali, byliby w bardzo komfortowej sytuacji w dalszej walce o mistrzostwo Polski. A tak, walka o tytuł może rozkręcić się na nowo. Co dla ogólnej atrakcyjności T-Mobile Ekstraklasy może wyjść tylko na dobre, choć kibice Śląska mają tu pewnie zdecydowanie odmienne zdanie.


Zespół trenera Oresta Lenczyka o kolejne ligowe punkty w najbliższą niedzielę powalczy w Łodzi, gdzie zmierzy się z miejscowym Widzewem. Teoretycznie łodzianie wydają się być łatwym rywalem, bo pozycją w tabeli nie imponują, z dorobkiem 28 pkt. (a więc mając ich dziesięć mniej niż Śląsk) plasują się na dziewiątym miejscu w ligowej stawce. Zespół trenera Radosława Mroczkowskiego na pewno jednak tanio skóry nie sprzeda, zwłaszcza, że będzie grał przed własną publicznością.

Łódzka ekipa nazwiskami w swoim składzie na kolana nie powala. To raczej drużyna złożona z solidnych ligowych wyjadaczy, jak pozyskany w zimie z ŁKS Łódź pomocnik Marcin Kaczmarek, jego kolega ze środkowej formacji Litwin Mindaugas Panka, Portugalczyk Bruno Pinheiro, były piłkarz Śląska Wrocław Krzysztof Ostrowski czy doświadczony bramkarz Maciej Mielcarz. Na dodatek w zimie z Widzewem pożegnali się tacy piłkarze, jak solidny skrzydłowy Adrian Budka, ciekawy napastnik Piotr Grzelczak czy młody i bardzo zdolny, ale równie krnąbrny Gruzin Nika Dżalamidze. A zmienić barwy klubowe mogli też najlepsi bodaj piłkarze łódzkiej jedenastki: rosły stoper Ugo Ukah oraz Brazylijczyk Dudu Paraiba. Obaj przymierzani byli m.in. właśnie do Śląska Wrocław i Legii Warszawa, ale na transfery się nie zdecydowali. Trener Mroczkowski zimowe ubytki w kadrze załatał nieźle - Widzew wzmocnił napastnik z Tunezji Mehdi Ben Dhifallah, wspomniany wcześniej Kaczmarek, a na dniach do Łodzi wrócił ceniony kiedyś napastnik, mający w dorobku grę m.in. we włoskiej Serie A Radosław Matusiak.

Nieźle poukładani przez trenera Radosława Mroczkowskiego łodzianie wiosną zdążyli już się pokusić o niespodziankę, pokonując w Warszawie aspirującą do wysokich lokat Polonię 2:1. I wszystko wskazuje na to, że Śląsk - który, jak Wam pisaliśmy, prawdopodobnie wyjdzie na ten mecz w mocno zmienionym składzie - w Łodzi czeka ciężka przeprawa. Bo pamiętać trzeba, że wrocławianom Widzew zwyczajnie “nie leży”, bo jesienią przegrali 1:2, a wiosną do 85. minuty przegrywali 0:2 i tylko dzięki niesamowitemu zrywowi duetu Łukasz Madej - Sebastian Mila w ostatnich minutach zdołali doprowadzić do remisu.

- Jeżeli patrzymy na naszego niedzielnego rywala przez pryzmat tego, co nazywa się "widzewskim charakterem", to z pewnością pod względem fizycznym czeka nas duże wyzwanie. Nie możemy się jednak przestraszyć, tylko zwrócić uwagę na te kilka ogniw, które przynoszą łodzianom korzyść w postaci szybkiego ataku, dośrodkowań czy stałych fragmentów gry - mówi przed meczem z Widzewem trener Śląska Orest Lenczyk. I dodaje: - Jedziemy do Łodzi w roli lidera, z którym każdy z racji zajmowanego przez nas miejsca w tabeli chce wygrać. Sami sobie jednak zgotowaliśmy ten los. Musimy podołać tej presji.

Po fatalnej porażce z Legią, we Wrocławiu słychać głosy, że Śląsk w Łodzi musi zmyć plamę na honorze i koniecznie wygrać. Wydaje się jednak, iż takie stawianie sprawy nic dobrego nie przynosi. Bo nie o honor tu gramy, a przede wszystkim o utrzymanie fotela lidera T-Mobile Ekstraklasy. Dlatego Śląsk z Widzewem musi przede wszystkim wygrać, choćby w mało spektakularnym stylu, np. dzięki jednej strzelonej bramce w całym meczu. W obecnej sytuacji Ślaska, trzy punkty są na wagę złota.

20. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Widzew Łódź - Śląsk Wrocław, niedziela (4 marca), godz. 14:30.


Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości