Kibice Śląska Wrocław często śpiewają swoim piłkarzom, że "ten mecz musimy wygrać". I ta przyśpiewka pasuje jak ulał do kontekstu niedzielnej potyczki wrocławian z Widzewem w Łodzi. Śląsk, w poprzedniej kolejce mocno poturbowany przez Legię Warszawa, nie może sobie pozwolić na to, by w Łodzi stracić punkty. Bo jeśli je zgubi, może też pożegnać się z fotelem lidera T-Mobile Ekstraklasy.
Poprzedni ligowy mecz zakończył się sromotną klęską Śląska. Kto był, ten widział, kto nie miał okazji zobaczyć tego pojedynku na żywo, ten na pewno słyszał. Bo wrocławianie polegli u siebie z Legią Warszawa aż 0:4, do tego po wyjątkowo marnym meczu. I mieli dużo szczęścia, że goście ze stolicy nie wymierzyli im jeszcze surowszej kary. A co najgorsze, zwycięstwo we Wrocławiu pozwoliło Legii zmniejszyć dystans do prowadzącego w lidze Śląska do dwóch punktów. Gdyby wrocławianie wygrali, byliby w bardzo komfortowej sytuacji w dalszej walce o mistrzostwo Polski. A tak, walka o tytuł może rozkręcić się na nowo. Co dla ogólnej atrakcyjności T-Mobile Ekstraklasy może wyjść tylko na dobre, choć kibice Śląska mają tu pewnie zdecydowanie odmienne zdanie.Zespół trenera Oresta Lenczyka o kolejne ligowe punkty w najbliższą niedzielę powalczy w Łodzi, gdzie zmierzy się z miejscowym Widzewem. Teoretycznie łodzianie wydają się być łatwym rywalem, bo pozycją w tabeli nie imponują, z dorobkiem 28 pkt. (a więc mając ich dziesięć mniej niż Śląsk) plasują się na dziewiątym miejscu w ligowej stawce. Zespół trenera Radosława Mroczkowskiego na pewno jednak tanio skóry nie sprzeda, zwłaszcza, że będzie grał przed własną publicznością.
Łódzka ekipa nazwiskami w swoim składzie na kolana nie powala. To raczej drużyna złożona z solidnych ligowych wyjadaczy, jak pozyskany w zimie z ŁKS Łódź pomocnik Marcin Kaczmarek, jego kolega ze środkowej formacji Litwin Mindaugas Panka, Portugalczyk Bruno Pinheiro, były piłkarz Śląska Wrocław Krzysztof Ostrowski czy doświadczony bramkarz Maciej Mielcarz. Na dodatek w zimie z Widzewem pożegnali się tacy piłkarze, jak solidny skrzydłowy Adrian Budka, ciekawy napastnik Piotr Grzelczak czy młody i bardzo zdolny, ale równie krnąbrny Gruzin Nika Dżalamidze. A zmienić barwy klubowe mogli też najlepsi bodaj piłkarze łódzkiej jedenastki: rosły stoper Ugo Ukah oraz Brazylijczyk Dudu Paraiba. Obaj przymierzani byli m.in. właśnie do Śląska Wrocław i Legii Warszawa, ale na transfery się nie zdecydowali. Trener Mroczkowski zimowe ubytki w kadrze załatał nieźle - Widzew wzmocnił napastnik z Tunezji Mehdi Ben Dhifallah, wspomniany wcześniej Kaczmarek, a na dniach do Łodzi wrócił ceniony kiedyś napastnik, mający w dorobku grę m.in. we włoskiej Serie A Radosław Matusiak.
Nieźle poukładani przez trenera Radosława Mroczkowskiego łodzianie wiosną zdążyli już się pokusić o niespodziankę, pokonując w Warszawie aspirującą do wysokich lokat Polonię 2:1. I wszystko wskazuje na to, że Śląsk - który, jak Wam pisaliśmy, prawdopodobnie wyjdzie na ten mecz w mocno zmienionym składzie - w Łodzi czeka ciężka przeprawa. Bo pamiętać trzeba, że wrocławianom Widzew zwyczajnie “nie leży”, bo jesienią przegrali 1:2, a wiosną do 85. minuty przegrywali 0:2 i tylko dzięki niesamowitemu zrywowi duetu Łukasz Madej - Sebastian Mila w ostatnich minutach zdołali doprowadzić do remisu.
- Jeżeli patrzymy na naszego niedzielnego rywala przez pryzmat tego, co nazywa się "widzewskim charakterem", to z pewnością pod względem fizycznym czeka nas duże wyzwanie. Nie możemy się jednak przestraszyć, tylko zwrócić uwagę na te kilka ogniw, które przynoszą łodzianom korzyść w postaci szybkiego ataku, dośrodkowań czy stałych fragmentów gry - mówi przed meczem z Widzewem trener Śląska Orest Lenczyk. I dodaje: - Jedziemy do Łodzi w roli lidera, z którym każdy z racji zajmowanego przez nas miejsca w tabeli chce wygrać. Sami sobie jednak zgotowaliśmy ten los. Musimy podołać tej presji.
Po fatalnej porażce z Legią, we Wrocławiu słychać głosy, że Śląsk w Łodzi musi zmyć plamę na honorze i koniecznie wygrać. Wydaje się jednak, iż takie stawianie sprawy nic dobrego nie przynosi. Bo nie o honor tu gramy, a przede wszystkim o utrzymanie fotela lidera T-Mobile Ekstraklasy. Dlatego Śląsk z Widzewem musi przede wszystkim wygrać, choćby w mało spektakularnym stylu, np. dzięki jednej strzelonej bramce w całym meczu. W obecnej sytuacji Ślaska, trzy punkty są na wagę złota.
20. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Widzew Łódź - Śląsk Wrocław, niedziela (4 marca), godz. 14:30.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze