Koszykarki Ślęzy przegrały dwa pierwsze mecze półfinałowe Energa Basket Ligi Kobiet. W hali AWF-u wrocławianki musiały uznać wyższość AZS-u Gorzów Wielkopolski i w rywalizacji do trzech zwycięstw przegrywają już 0:2. - Jesteśmy nauczeni doświadczeniami z poprzedniego sezonu, że w play-offach wszystko jest możliwe i postaramy się, żeby dalej było możliwe - zaznacza szkoleniowiec 1KS-u Arkadiusz Rusin.
- Na pewno w niedzielę widzieliśmy inną Ślęzę i przez 35 minut graliśmy dobre zawody. Pięć minut drugiej kwarty zadecydowało o tym, że z +7 skończyliśmy na -9. Przegrany fragment 1:17 w takim spotkaniu jest bardzo trudny mentalnie, zwłaszcza schodząc do szatni. To był klucz, z którego się nie podnieśliśmy. Niedzielne zawody były lepsze w naszym wykonaniu. Sharnee Zoll oraz Maryia Papova były klasą same dla siebie. My staraliśmy się wykorzystać potencjał, który mamy. Trzeba jednak zachować koncentrację i skupiać się na swoim planie przez 40 minut. Jedziemy na trudny teren, mamy dwie porażki, ale nie poddawaliśmy się przez cały sezon. Jesteśmy nauczeni doświadczeniami z poprzedniego sezonu, że w play-offach wszystko jest możliwe i postaramy się, żeby dalej było możliwe - mówi szkoleniowiec Ślęzy Arkadiusz Rusin.
- To, co najbardziej zwraca moją uwagę w statystykach, to punkty po stratach. Przegrałyśmy tę walkę 7:17, co stanowiło różnicę pomiędzy naszymi zespołami w tym spotkaniu. Tak, jak trener powiedział, w play-offach wszystko jest możliwe. Jesteśmy pod ścianą, przegrywamy 0:2, ale dziwniejsze rzeczy miały miejsce, wciąż możemy wygrać trzy spotkania. Musimy pojechać do Gorzowa i rozegrać dwa dobre mecze, żeby wrócić na własną halę na decydujące starcie - zaznacza Marissa Kastanek.
Trzecie spotkanie Ślęzy z AZS-em odbędzie się w środę (17 kwietnia), a ewentualny czwarty mecz dzień później.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze