Reklama

Słowa Stanislava Levego się sprawdziły

23/09/2012 00:00

Śląsk pokonał na własnym stadionie GKS Bełchatów 2:1. Była to pierwsza wygrana wrocławian pod wodzą Stanislava Levego. - Potwierdziło się to, co mówiłem przed spotkaniem - komentował po spotkaniu czeski szkoleniowiec mistrza Polski.

- Potwierdziło się to, co mówiłem przed spotkaniem. Pojedynek z GKS-em Bełchatów był bardzo trudny, bo nie jest to drużyna, która zasługuje na ostatnie miejsce w tabeli. Dlatego tym bardziej cieszę się z tego, że udało nam się zdobyć trzy punkty - zaczął pomeczową konferencję Stanislav Levy.


 


Wrocławianie wygrali 2:1, ale mogli znacznie wyżej. Brakowało jednak skuteczności i umiejętności wykańczania kontrataków. O tym ostatnim mówił też Levy: - Na pewno powinniśmy wykorzystywać takie sytuacje, które mieliśmy przy stanie 2:1. Kontrataki muszą lepiej wyglądać w naszym wykonaniu i właśnie nad tymi elementami musimy jeszcze popracować. Dużo do naszej gry wniósł Sebastian Mila, a szczególnie widocznie to było przy rzutach wolnych. Te stałe fragmenty gry są ogromną bronią Śląska i dzisiaj to potwierdziliśmy.

Reklama

Bohaterem spotkania był wspomniany Sebastian Mila, dla którego był to pierwszy występ w tym sezonie w lidze. Kapitan Śląska wrócił na boisko i od razu zaliczył dwie asysty. - Przede wszystkim cieszę się ze zwycięstwa i zdobytych trzech punktów. Asysty też mnie oczywiście cieszą, ale to tylko statystyki indywidualne. Zawsze na pierwszym miejscu jest drużyna . To był dla mnie pierwszy mecz w tym sezonie ligowym i na początku trochę dziwnie się czułem, ale szybko to minęło i już później byłem cały czas w grze. Sił mi chyba też starczyło, a więc nie było źle. Widać w naszej grze postęp. Może nie jest jeszcze doskonale, ale mały kroczek zrobiliśmy - komentował po spotkaniu szczęśliwy.


 

Reklama

Bramkę na 1:1 zdobył Tomasz Jodłowiec, a autorem zwycięskiego trafienia okazał się Łukasz Gikiewicz. - Jeżeli chodzi o tę sytuację, kiedy nie trafiłem z kilku metrów do bramki, to było w niej trochę przypadku, bo Waldek strzelał, a nie podawał. Piłka mi spadła na lewą nogę, ale źle trafiłem. Nie przeżywałem tego bardzo, bo wiedziałem, że będę miał jeszcze przynajmniej jedną okazję. I tak było. Ale przyznam, że przy tym moim golu największe słowa uznania należą się Sebastianowi. Świetnie mi podał i pozostało tylko dostawić nogę. Podobne zagrania ćwiczyliśmy na treningu, właśnie takie na krótki słupek i przyniosło to efekt - mówił po spotkaniu.


 

Reklama

W środę Śląsk znowu zmierzy się z GKS-em Bełchatów. Tym razem w Pucharze Polski. Początek meczu o godzinie 20.30.


mw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości