Waldemar Sobota niestety nie zagrał we wtorek przeciwko Anglii. Ale pozostali nasi zawodnicy również, bo mecz się nie odbył. Powodem była ulewa i fatalny stan murawy. Spotkanie ma zostać rozegrane w środę o godzinie 17.
Mecz Polska - Anglia miał się rozpocząć o godzinie 21. Ale gdy sędzia powinien odgwizdać początek spotkania nad Stadionem Narodowym w Warszawie lało. Boisko błyskawicznie zamieniło się w gigantyczna kałużę. Arbiter sprawdzał, czy murawa nadaje się do gry, rzucając na nią piłkę. Ta jednak zamiast się odbijać grzęzła w wodzie. Boisko nie nadawało się do gry i mecz został odwołany. Po długotrwałych negocjacjach ustalono, że Polska zmierzy się z Anglią w środę o godzinie 17.
Pozostają pytania: dlaczego dach stadionu nie został zamknięty, kiedy zaczął padać deszcz. Co z kibicami i biletami? I co będzie, jeżeli do środy nie przestanie padać. - Nie jestem wróżką - odpowiedziała krótko na to ostatnie pytanie Agnieszka Olejkowska, rzecznik PZPN.
Przed meczem trenerzy obu reprezentacji podali wyjściowe jedenastki. W polskiej nie było Waldemara Soboty ze Śląska Wrocław. Trener Waldemar Fornalik na skrzydłach postawił na Kamila Grosickiego oraz Pawła Wszołka. Po tym jednak jak spotkanie zostało przełożone, ustalono, że selekcjonerzy mogą wystawić inne składy. Wydaje się jednak, że Fornalik nic nie zmieni i Sobota z Anglią w wyjściowej jedenastce się nie znajdzie. Chociaż sam selekcjoner stwierdził: - Myślę, że nie zmienię pierwszej jedenastki. Sytuacja jest o tyle dziwna, że kilku zawodników gra już w piątek swoje mecze w klubach. Zobaczymy.
Na koniec Fornalik dodał: - To jest wszystko postawione do góry nogami. Współczuję kibicom, którzy poświęcili swój czas i pieniądze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze