W szlagierowym pojedynku Śląsk przegrał z Legią 0:4. Goście wyszli na prowadzenie już w 36 sekundzie spotkania. Po 25 minutach było 0:3 i gospodarze grali w dziesiątkę. - Nie tak to sobie wyobrażaliśmy - komentowali zawodnicy Śląska.
Przemysław Kaźmierczak (Śląsk Wrocław): Na pewno nie tak sobie wyobrażaliśmy początek tego meczu. Później nie przypilnowaliśmy rywali przy stałym fragmencie gry i było już 0:2. Po czerwonej kartce i stracie trzeciego gola staraliśmy się zagrać z kontry i szukać jeszcze swojej szansy, ale Legia to doświadczona drużyna. Stało się, przegraliśmy. Nie się co załamywać, tylko trzeba teraz to wszystko przemyśleć i wyciągnąć wnioski przed następnym meczem z Widzewem Łódź.
Michał Żewłakow (Legia Warszawa): Nie tylko szybko zdobyta bramka, ale również czerwona kartka dla jednego z zawodników Śląska bardzo nam ułatwiły zadanie. Poza tym zagraliśmy bardzo skutecznie. Mieliśmy z tym duże problemy w poprzednim meczu z Górnikiem Zabrze, ale dziś praktycznie pierwsze dwie sytuacje przyniosły nam dwa gole. Wszystko nam się dzisiaj doskonale układało. Później strzeliliśmy trzeciego gola z rzutu wolnego i było po meczu. Na pewno był to ważny mecz w walce o mistrzostwo, ale pamiętajmy, że pozostało jeszcze jedenaście meczów do rozegrania. Moim zdaniem cały czas w grze jesteśmy my, Śląsk, Polonia, ale również nie skreślałbym Wisły i Lecha. Walka o mistrzostwo będzie trwała do samego końca.
Marian Kelemen (Śląsk Wrocław): Legia szybko zdobyła gola i było im później zdecydowanie łatwiej. Ale trzeba przyznać, że w przekroju całego meczu Legia była zdecydowanie lepszym zespołem od nas i wygrała zasłużenie. A my? Cóż, takie mecze się zdarzają każdej drużynie. Musimy się zastanowić, dlaczego tak się stało i zrobić wszystko, aby w kolejnych meczach już się to nie powtórzyło. Nie róbmy jednak z tej porażki tragedii. Pamiętajmy, że cały czas jesteśmy liderem w ligowej tabeli.
Waldemar Sobota (Śląsk Wrocław): Nie tak sobie wyobrażałem moją inaugurację rundy wiosennej. Szybko straciliśmy gola, co trochę nas podłamało. Później opanowaliśmy sytuację i wydawało się, że możemy odwrócić losy meczu, ale zamiast strzelić, straciliśmy drugą bramkę. Chyba decydująca była jednak czerwona kartka. Co więcej mogę powiedzieć po takim meczu? Trzeba się podnieść i walczyć dalej. Przed spotkaniem z Legią wszyscy mówili, że to może być kluczowy mecz o mistrzostwo. My teraz mówimy, że to mecz jedynie o trzy punkty a walka o mistrza trwa dalej. Za tydzień musimy zrobić wszystko, aby przywieźć punkty z Łodzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze