Reklama

TBL: Śląsk potrzebuje piątego meczu

01/05/2012 00:00

Śląsk Wrocław w czwartym meczu fazy play-off Tauron Basket Ligi przegrał z zespołem Trefla Sopot 62:77. Piąte, decydujące spotkanie serii rozegrane zostanie już w najbliższy czwartek w Ergo Arenie w Sopocie.

Można by stwierdzić, że miłe złego początki. Wrocławski Śląsk swój czwarty mecz z drużyną Trefla Sopot rozpoczął od efektownego podania nad obręcz, które wsadem z faulem skończył Paul Graham. Atmosfera we wrocławskiej Orbicie sięgnęła zenitu już w pierwszej minucie. Po kolejnych punktach z faulem (tym razem trafił Adam Wójcik) gracze WKS-u wyglądali na spokojnych i pewnych siebie.


 

 


Dopiero kolejne akcje defensywne Trefla w znacznym stopniu uniemożliwiające jakiekolwiek próby kontrataków ze strony Śląska sprawiły, iż mecz przybrał zgoła odmienne oblicze. Łukasz Koszarek na zmianę z Łukaszem Wiśniewskim od momentu wybicia piłki spod kosza WKS-u mocno naciskali przez całe spotkanie na Roberta Skibniewskiego. Sopocianie wymuszali straty Śląska lub też doprowadzali do rzutów z nieprzygotowanych pozycji.

Reklama



Rywalizacja z podopiecznymi Karlisa Muiznieksa przybrała zły obrót już w okolicach połowy pierwszej kwarty kiedy to po trzecim przewinieniu na ławkę powędrował Adam Wójcik. Wtedy już gracze Trefla wypracowywali przewagę, którą jak się okazali bronili do końca spotkania. Pierwszą odsłonę wrocławscy koszykarze przegrali 15:22.


 


Widać było, że sztab szkoleniowy Trefla wyciągnął wnioski z przegranego sobotniego meczu ze Śląskiem. Miejsce w pierwszej piątce utracił Adam Waczyński a konsekwentne poszerzenie rotacji o Jeremaina Malletta i Saulisa Kuzminskasa przyniosło wymierne efekty. Obaj gracze dobrze zaprezentowali się w szerszym niż do tej pory wymiarze minut a Amerykanin zapisał na swoim koncie solidne double-double złożone z 11 punktów i zbiórek.

Reklama




Kolejna odsłona przyniosła jeszcze lepszą defensywę Trefla, która była "o krok" przed poczynaniami WKS-u. W momencie gdy Robert Skbniewski ordynował zagrywkę jaką wykonać miał Śląsk zawodnicy z Sopotu jak po sznurku przesuwali szyki obronne skutecznie uniemożliwiając lub spowalniając wymianę podań między koszykarzami z Wrocławia. Do minimum zostały również ograniczone dwójkowe akcje Skibniewski - Mladenović, w momencie minięcia stawianej przez Serba zasłony popularny "Skiba" był wypychany bardzo daleko przez graczy wysokich Trefla a późniejsza dobra rotacja w obronie na Aleksandarze Mladenoviciu tylko dopełniała dzieła defensywnego.





Znamiennym dla losów rywalizacji okazała się choćby zmiana, po której na parkiecie pojawił się Paweł Buczak. Skrzydłowy Śląska w obronie grał przeciwko Filipowi Dylewiczowi, grał to może zbyt dużo powiedziane. Bardziej statystował podczas gry popularny "Dylu" uczył, pokazywał lub też jak kto woli - prezentował mu wachlarz swoich manewrów podkoszowych rzucając 6 punktów z rzędu.

Reklama




Na przerwę gracze Miodraga Rajkovicia schodzili przegrywając 34:43. Sytuacja nie zmieniła się w trzeciej kwarcie, losy meczu zdecydowanie zależały już wyłącznie od postawy defensywnej zespołu z Sopotu. Koszykarze Karlisa Muiznieksa walczyli o każdą piłkę a ich kolejne dobre w akcje w obronie tylko frustrowały koszykarzy z Wrocławia.





Swoją skuteczność z wcześniejszych spotkań zatracili Paul GrahamRobert Skibniewski. Sytuacji nie poprawiali też gracze z ławki rezerwowych, którzy w dotychczasowych spotkaniach gwarantowali solidne punkty dla Śląska. Kolejne rzuty dystansowe  Śląska nie znajdowały drogi do kosza a po jednym z nich (rzucał Bartosz Bochno) piłka nie znalazła nawet kontaktu z obręczą. To tylko dobitnie pokazało, iż albo poniedziałkowy wieczór nie jest dobrym dniem dla Śląska albo też na ławce zespołu jest na tyle zimno, że dłonie koszykarzy nie mogą odnaleźć "wspólnego języka z piłką".

Reklama




Kiedy przed czwartą kwartą zawodnicy Miodraga Rajkovicia przegrywali 50:63 stało się jasne, że Śląsk potrzebuje solidnego bodźca by podnieść się po słabych trzech kwartach. Tak jednak się nie stało gdyż Trefl kontynuował we wrocławskiej Orbicie dzieło defensywnego zniszczenia.





Kolejne wymuszone akcje wrocławian coraz bardziej przybliżały wizję piątego i decydującego spotkania tej serii, które rozegrane zostanie w Sopocie. Ostatecznie gracze Śląska ulegli w czwartym spotkaniu serii drużynie z Sopotu 62:77.

Reklama

 


Po meczu swojego zadowolenia z osiągniętego wyniku nie krył szkoleniowiec Trefla Sopot:





–  Moi gracze pokazali dziś, że są świetni i to po obu stronach - w ataku i w obronie. Rozumiemy jednak swoją sytuację. Ta wygrana nic nam nie da, jeżeli przegramy w Sopocie, dlatego powtarzam, że plan został dziś wykonany tylko częściowo.






Śląsk Wrocław - Trefl Sopot 62:77 (15:22, 19:21, 16:20, 12:14)



Śląsk: Skibniewski 12, Graham 12, Buczak 10, Bogavac 10, Mladenović 7, Wójcik 7, Diduszko 2, Niedźwiedzki 2

Trefl: Koszarek 16, Wiśniewski 11, Mallet 11 (11 zb.), Turek 10, Kuzminskas 9, Stefański 4, Waczyński 3, Cummings 3

Reklama





Kolejny, decydujący o losach serii mecz zostanie rozegrany już 3 maja w Sopocie.


Piotr Kolisko

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości