Prawie miesiąc bez wygranej to stanowczo za długo, gdy marzy się o mistrzostwie Polski. A tyle właśnie trwa już kiepska passa piłkarzy Śląska Wrocław. Aby pozostać w grze o triumf w T-Mobile Ekstraklasie, wrocławianie w niedzielę na Stadionie Miejskim muszą pokonać Koronę Kielce.
Nie udało się pokonać Ruchu Chorzów ani Widzewa Łódź, a z Legią Warszawa Śląsk zaliczył poważny blamaż, przegrywając u siebie 0:4. Efekt? Trzy mecze, żadnej wygranej, z przewagi wrocławian po rundzie jesiennej zostało tylko wspomnienie, a w sobotę Śląsk stracił także fotel lidera, bo Legia Warszawa pokonała w Bielsku-Białej miejscowe Podbeskidzie i samodzielnie przewodzi ligowej stawce, mając trzy pkt. przewagi nad Śląskiem. I wrocławska drużyna, by dotrzymać kroku liderowi ze stolicy, musi w niedzielę pokonać Koronę Kielce.Kielczanie to drużyna piłkarskich twardzieli. W zespole prowadzonym przez trenera Leszka Ojrzyńskiego nie ma zawodników o wielkich nazwiskach, są za to piłkarze ograni i doświadczeni, często niechciani w innych zespołach, ale mający w sobie jeszcze sporo motywacji i chęci do walki. Szkoleniowiec wpoił swoim zawodnikom, że mają walczyć nawet nie o każdy metr boiska, co o każdą kępkę trawy. I potyczki z Koroną często kończą się tak, że rubryka “żółte kartki” po meczu prezentuje się nad wyraz okazale. Kielczanie tworzą waleczny, bojowy kolektyw. Nie prezentują raczej futbolu miłego dla oka, ale - biorąc pod uwagę poziom polskiej Ekstraklasy - grają wystarczająco solidnie, by walczyć o miejsce na ligowym podium.
Mózgiem kieleckiej drużyny jest Serb Aleksandar Vuković, filar środka pola, rozgrywający, a do tego charakterny walczak, który potrafi pokierować grą kolegów z zespołu. Popularnego “Aco” wspierają tacy piłkarze, jak doświadczony obrońca mający w swoim dorobku grę w reprezentacji Polski Paweł Golański, solidny skrzydłowy Paweł Sobolewski czy też rosły stoper Pavol Stano. Ważnym punktem kieleckiej układanki jest także Jacek Kiełb - piłkarz, którego talent miał eksplodować po transferze do Lecha Poznań, ale w “Kolejorzu” mu nie wyszło i wrócił do Korony.
Wiosną kielecki zespół gra bardzo równo i jeszcze nie przegrał. Dlatego wydaje się być pewne, że Śląsk w niedzielę czeka trudna przeprawa. Nie dość, że mecz ważny, to jeszcze rywal dla wrocławian niewygodny - od chwili powrotu do Ekstraklasy w sezonie 2008/2009 Śląskowi jeszcze nie udało się pokonać Korony. I kto wie, czy trener Lenczyk, mając świadomość stawki meczu, a także wiedząc, że murawa na pilczyckim stadionie nie jest obecnie w najlepszym stanie, nie zdecyduje się wrócić do swojego słynnego defensywnego “autobusu”. Wiadomo zaś, że w meczu z Koroną w Śląsku nie zobaczymy duetu kontuzjowanych pomocników: Dalibora Stevanovicia i Dariusza Sztylki, nie wiadomo też, na którego bramkarza - Mariana Kelemena czy Rafała Gikiewicza - zdecyduje się postawić trener Orest Lenczyk w tym meczu. Z kolei w środku obrony zagra najpewniej Marek Wasiluk, zastępując Dariusza Pietrasiaka, który wraca po pauzie za czerwoną kartkę otrzymaną w meczu z warszawską Legią.
- W niedzielę czeka nas pojedynek dwóch drużyn, które na boisku zostawiają bardzo dużo zdrowia i serca, maksymalnie angażując się w grę nie tylko na swojej połowie, ale również na połowie rywala. Pod tym względem będzie to pojedynek wyrównany. A jeżeli my dołożymy do tego trochę naszej jakości, to mamy szansę górować nad kielczanami - przewiduje Łukasz Czajka, asystent trenera Oresta Lenczyka.
21. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Korona Kielce, niedziela (11 marca), godz. 17, Stadion Miejski na Pilczycach we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze