Nie ponosimy odpowiedzialności za rzeczy pozostawione w szatniach i szafkach. Za taki napis Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarał kwotą ponad 17 tysięcy złotych wrocławski Aquapark. Na szczęście to już przeszłość, bo władze parku wodnego jeszcze przed ogłoszeniem decyzji regulamin zmieniły.
Jesienią UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w Aquaparku po skardze jednej z klientek, której rzecz zaginęła w szatni a park wodny sprytnie zniechęcał klientów pływalni do składania reklamacji. Żeby taką złożyć należało uiścić opłatę w wysokości 50 złotych. Aquapark sam też rozpatrywał reklamacje. Dodatkowo nie zwracał pięniędzy za zajęcia na pływalni, które nie odbywały się z winy placówki.
– Tabliczka, która informowała, że Aquapark nie ponosi odpowiedzialności za szatnię, tak naprawdę informowała, że zawieszający ją nie zna prawa – tłumaczy Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Prezes UOKiK uznała, że Wrocławski Park Wodny naruszył zbiorowe interesy konsumentów i nałożyła na niego karę w wysokości 17 706 zł. Przy ustalaniu wysokości kary uwzględniono fakt, że w trakcie postępowania spółka zaniechała stosowania zakwestionowanych postanowień.
Decyzja nie jest ostateczna, a spółka odwołała się od niej. – Urząd spełnił swoją rolę, a my momentalnie wprowadziliśmy zmiany, dlatego jesteśmy zaskoczeni, że jednak nałożono na nas karę, dlatego złożyliśmy odwołanie – wyjaśnia Mariusz Prasał, rzecznik prasowy Aquaparku.
Czy w taki razie klienci parku wodnego muszą martwić się o swoje rzeczy? – Oczywiście, że nie, jeśli szatnia jest zamknięta, to my odpowiadmy za rzeczy pozostawione w niej – zapewnia Mariusz Prasał.
UOKiK prowadzi w tej chwili wiele postępowań dotyczących niewłaściwych praktyk przedsiębiorców na terenie Wrocławia. Podczas konferencji Dyrektor Wrocławskiej Delegatury nie chciał jednak zdradzać szczegółów, dopóki postępowania się nie zakończą.
Wyjaśnił także szczegóły postępowań prowadzonych wobec korporacji taksówkarskich.
– Problem taksówek wrocławskich ciągle wraca, trzykrotnie prowadziliśmy postępowanie, nie znaleźliśmy jednak uchybień, mimo że ceny są jednolite. Wynika to z tego że wszystkie taksówki przyjęły cenę za kurs według najwyższej możliwej narzuconej przez miasto stawki, naszym zdaniem nie porozumiały się w tej sprawie celowo – wyjaśnia Zbigniew Jurczyk.
Od początku tego roku wrocławska delegatura wydała 15 decyzji stwierdzających sprzeczne z prawem działania, a obecnie prowadzi 47 postępowań.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze