Polska czwórka podwójna wagi lekkiej z wrocławianinem Pawłem Rańdą w skłądzie miała walczyć o medale. Tymczasem na wioślarskim torze w Eton zajęła ostatnie miejsce.
To nie była porażka, ale klęska. Przed wylotem do Londynu Paweł Rańda mówił, że nie jadą na Igrzyska Olimpijskie, aby tylko wystartować, ale aby walczy o medal. Tymczasem Polacy okazali się najsłabsi w całej stawce.
Zaraz po zakończeniu zawodów w polskim środowisku wioślarskim wybuchła burza. - Trudno się dziwić takiemu wynikowi skoro podczas zawodów Pucharu Świata też z nikim nie wygrali - komentował wzburzony Bogdan Gryczuk dyrektor sportowy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich.
Dalej Gryczuk opowiadał: - Na zgrupowaniu w Portugalii osada miała 35 kilogramów nadwagi! Średnio wychodzi nieco ponad osiem na zawodnika. To jest nie do pomyślenia. Gwałtowne zbijanie wagi musi przynieść taki efekt jak dzisiaj. Następnym razem nie pozwolę, by doszło do takiej sytuacji. Może i związek powinien w pewnym momencie mocniej tupnąć nogą, ale wiem, że jakiekolwiek próby zmian z naszej strony skończyłyby się pretensjami. Potem oskarżono by nas, że nie pozwoliliśmy im dokończyć dzieła i zdobyć medalu, bo tak zapowiadali.
Włodarze PZTW już zapowiedzieli, że będzie szukał nowych zawodników w tej konkurencji, aby za cztery lata na kolejnych Igrzyskach Olimpijskich uniknąć takiej kompromitacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze