Reklama

Wrocław: Agresywny rowerzysta dusił kobietę z auta na drodze rowerowej. Nikt jej nie pomógł

14/04/2022 11:10

We wtorek, ok. godz. 18.10, przy ul. Królewieckiej we Wrocławiu, została zaatakowana kobieta. Napadł ją rowerzysta, któremu na moment zajechała drogę samochodem, włączając się do ruchu.

Do szokującej sytuacji doszło 12 kwietnia na wyjeździe z kompleksu biurowego Blue Center przy ul. Królewieckiej 161, przy granicy Stabłowic i Maślic, niemal naprzeciwko Biedronki. 30-letnia lekarka po skończonej pracy próbowała włączyć się do ruchu, wyjeżdżając na ulicę z parkingu. Musiała w tym celu przejechać przez drogę rowerową. Pogoda sprzyjała, osób na rowerach było tego dnia bardzo dużo.


- Przepuściłam kilkoro rowerzystów z prawej i lewej strony, na Królewieckiej był duży ruch. Miałam taki moment, że zastanawiałam się, czy podjechać jeszcze na zakupy do pobliskich sklepów i spadł mi telefon. Musiałam się wtedy na parę sekund rozkojarzyć i nagle poczułam uderzenie w moje auto - opowiada Maria. 

Reklama

Wrocławianka wysiadła z auta (białego volkswagena beetle), żeby opanować i wyjaśnić sytuację. Jak się okazało, w jej samochód wjechał z impetem rowerzysta.


- Było jasne jak słońce, że zrobił to celowo i złośliwie. To jest krótkie, małe auto, miał dużo miejsca, by je wyminąć. Na moich oczach cofnął rower, jeszcze raz przywalił w samochód i zaczął okładać go rękami. Wrzeszczał jak opętany, że ma dość, przeklinał i wyzywał mnie - mówi Maria.


Mężczyzna mógł mieć ok. 35-45 lat, dłuższe, ciemne włosy, zaczesane na gładko do tyłu, był niewysoki (173-174 cm wzrostu), dość drobnej postury, miał orli nos, na oczach żółte, półokrągłe, rowerowe okulary, ubrany był czarny, sportowy strój. Posiadał sportowy model roweru w ciemnym kolorze.

Reklama

- Miał duże słuchawki na uszach. Chciałam z nim porozmawiać, ale on ich nie ściągał. Próbowałam go też zatrzymać, by poczekać z nim na przyjazd policji. Odruchowo sięgnęłam w kierunku jednej z jego słuchawek ręką, nawet go nie dotknęłam, i wtedy facet się na mnie rzucił. Przyparł mnie do mojego auta i zaczął dusić obiema rękami. To mogło trwać kilka bardzo długich sekund, użył do tego dużo siły. Zrobiło mi się słabo i ciemno przed oczami. Gardło mnie bolało jeszcze jakiś czas, mam siniaki na szyi - relacjonuje wrocławianka.


- A ja jestem bardzo drobną osobą. Jego reakcja była totalnie nieadekwatna. Początkowo byłam tak wstrząśnięta, że chciałam tylko wrócić jak najszybciej do domu, do męża, a facet pojechał dalej. Później, gdy ochłonęłam, mąż namówił mnie na wizytę na komisariacie. Człowiek, który mnie zaatakował, jest niezrównoważony i może skrzywdzić kolejne, przypadkowe osoby - podkreśla.

Reklama

I dodaje, że najgorszy był brak jakiejkolwiek reakcji ze strony świadków. A trochę ich tam było, bo to uczęszczane miejsce.


- Zdarzenie obserwowało kilku mężczyzn na terenie ogródka sąsiedniej restauracji. Zrobili parę kroków w naszą stronę i, zamiast mnie obronić, zaczęli obwiniać mnie, że to ja go sprowokowałam. To było straszne. Takie kopanie leżącego - mówi lekarka.


Wizyta na komisariacie w Leśnicy we wtorek ok. godz. 21.40 też nie należała do udanych, ponieważ - jak twierdzi Maria - poszkodowana została poinformowana, że policjantka przyjmująca zgłoszenia kończy pracę o godz. 22 i nie zdąży jej przesłuchać w 20 minut. 

Reklama

- Poza tym policjant podważał sens mojej obecności na komisariacie. Zapytał, czy będę miała uszkodzenie ciała, trwające powyżej 7 dni. Mój mąż nie wytrzymał i odparł, czy zajmują się facetami duszącymi kobiety tylko wtedy, gdy uszkodzą je na ponad tydzień - wzdycha rozżalona wrocławianka.


Ostatecznie zawiadomienie na policji złożyła w środę. Jest wciąż roztrzęsiona i bardzo rozczarowana brakiem reakcji otoczenia. Mimo to cały czas szuka świadków zdarzenia. Jej przyjaciółka zamieściła w tym celu post na osiedlowej grupie facebookowej.

Reklama

- Może kogoś jednak ruszy sumienie. Liczę też na to, że na biurowcu umieszczone są kamery, skierowane na ulicę - mówi.


- Funkcjonariusze z Komisariatu Policji Wrocław-Fabryczna, w związku ze zgłoszeniem otrzymanym od poszkodowanej kobiety, zajmują się opisaną w nim sytuacją, która miała miejsce na ulicy Królewieckiej we Wrocławiu. Policjanci prowadzą czynności, mające na celu ustalenie drugiego z uczestników tego zdarzenia. Agresja na drodze to jeden z elementów, z którym każdego dnia walczą wrocławscy policjanci, dlatego też wyjaśnienie tej sprawy dla policjantów z Fabrycznej jest priorytetowe - mówi Paweł Noga z KMP Wrocław.

Reklama

I przypomina o możliwości przesłania zawiadomienia o wszelkich niebezpiecznych sytuacjach i agresywnych zachowaniach na drodze, spowodowanych przez "piratów drogowych", na adres e-mail [email protected], podając wszystkie szczegóły zdarzenia. 


 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości