Sprawa zabicia rannej sarny przez myśliwego w Szczytnicy wciąż budzi ogromne emocje. Prokuratura chce warunkowo umorzyć postępowanie, uznając, że zwierzę było w stanie agonalnym. Z decyzją nie zgadzają się organizacje prozwierzęce.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 14 kwietnia w Szczytnicy w powiecie bolesławieckim. Trzyletni koziołek został potrącony przez samochód. Na miejsce wezwano policję, która zastała tam również członka Polskiego Związku Łowieckiego. Myśliwy ocenił, że zwierzę nie ma szans na przeżycie i poderżnął zwierzęciu gardło. Chwilę później na miejsce dotarł Mieczysław Żuraw z ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt „Klekusiowo”, który miał zająć się rannym zwierzęciem, jednak było już za późno. Nagranie wykonane tuż po zdarzeniu trafiło do sieci i wywołało ogólnopolską dyskusję.
Jak poinformował portal Bolec.Info, Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu zakończyła postępowanie, kierując do sądu wniosek o… warunkowe umorzenie.
- Prokurator uznał, że stopień winy i społecznej szkodliwości czynu był nieznaczny, mężczyzna nie był dotychczas karany. Uwzględniając okoliczności zdarzenia i zebrany materiał dowodowy uznał, że zasadne jest skierowanie właśnie takiego wniosku, zamiast aktu oskarżenia. Z opinii biegłego wynikało, że zwierzę było w stanie agonalnym. Mężczyzna dobrze rozpoznał stan tego zwierzęcia i skrócił jego cierpienia - powiedział Bolec.Info Sebastian Woźniak, Prokurator Rejonowy w Bolesławcu. - Natomiast zrobił to w sposób niezgodny z przepisami prawa i w związku z tym wyczerpał znamiona tego przestępstwa.
Z decyzją prokuratury nie zgadzają się organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Fundacja Niech Żyją! zapowiada złożenie sprzeciwu.
- Niestety, nie możemy na tym etapie odnieść się do informacji z postępowania przygotowawczego ze względu na obowiązująca nas tajemnicę – powiedziała Bolec.Info biolożka i psycholożka Izabela Kadłucka, prezeska Fundacji Niech Żyją! - Ochrona zwierząt przed cierpieniem jest fundamentalną wartością w naszym społeczeństwie. Z takiego właśnie powodu przepisy przewidują, że zwierzę można zabić strzałem z broni palnej, żeby nie było ryzyka narażenia zwierzęcia na dodatkowy, niepotrzebny ból. W naszej opinii narażenie zwierzęcia na cierpienie nie jest nieszkodliwe społecznie, o czym świadczy reakcja opinii społecznej po upublicznieniu nagrania. Nawet jeśli zwierzę należało uśmiercić, to nie można tego robić w sposób dowolny.
Równie krytycznie sprawę ocenia Mieczysław Żuraw. – Nagranie pokazuje dokładnie, co się wydarzyło. Decyzja prokuratury jest dla mnie szokująca. Będziemy się od niej odwoływać – zapowiada na łamach Bolec.Info.
Postępowanie trafi teraz do sądu, który zdecyduje, czy zgodzi się na warunkowe umorzenie. Taki wyrok oznaczałby uznanie winy myśliwego, choć bez wymierzenia kary.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze