600 mln złotych – tyle zdaniem Jerzego Michalaka z zarządu województwa dolnośląskiego, w ciągu najbliższych sześciu lat Wrocław będzie musiał wydać na walkę ze smogiem, by zastosować się do wytycznych postawionych w przyjętej przez sejmik uchwale antysmogowej. Michalak chciałby, żeby w walce z zanieczyszczeniami powietrza pomogli miejscy doradcy energetyczni, osiedlowe i parafialne eko-kotłowie oraz specjalne lekcje dla młodzieży.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej swoje pomysły na „miasto bez smogu” zaprezentował Jerzy Michalak. Zdaniem kandydata Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego na prezydenta Wrocławia w ciągu najbliższych sześciu lat miato musi podjąć kroki, które pozwolą na wdrożenie uchwały antysmogowej.
Najważniejszym punktem przedstawionego programu jest policzenie liczby nieekologicznych pieców używanych w mieście. – Do tej pory we Wrocławiu nie przeprowadzono rzetelnej inwentaryzacji źródeł ciepła. To jest rzecz niezbędna, żeby w ogóle mówić o wprowadzeniu w życie uchwały antysmogowej – komentuje Michalak .
Zgodnie z pomysłem kandydata DRS-u w likwidacji nieekologicznych źródeł ciepła mieliby pomóc niezależni doradcy energetyczni . To pomysł zaczerpnięty z rynku niemieckiego, zgodnie z którym miasto miałoby finansować pracę 30 doradców energetycznych, którzy nieodpłatnie, w rzetelny sposób tworzyliby bilanse energetyczne i wskazywali mieszkańcom, jaki typ ogrzewania byłby dla nich najkorzystniejszy. Ze wstępnych szacunków wynika, że jeden doradca miałby kosztować budżet miasta 50 tys. zł rocznie, czyli przez sześć lat na działalność doradców mielibyśmy wydać z miejskiej kasy ok. 9 mln złotych.
Michalak chciałby też, żeby jak największa liczba wrocławskich mieszkań została podłączona do elektrociepłowni, a jeśli to jest niemożliwe, to do sieci gazowniczej. Koszt podłączenia lokali komunalnych w całości miałoby ponosić miasto, z kolei właściciele mieszkań własnościowych mogliby liczyć na pokrycie z budżetu 50% kosztów.
K olejnym pomysłem jest gminne wsparcie dla tworzenia zbiorczych, osiedlowych i parafialnych kotłowni. – Jeśli mówimy o tworzeniu nowego osiedla, to miasto może część gruntów, na których to osiedle miałoby powstać, przeznaczyć nieodpłatnie na utworzenie eko-kotłowni – tłumaczy Jerzy Michalak . Z podobnych rozwiązań mogłyby też korzystać wspólnoty np. zgromadzone wokół już istniejących osiedli czy parafii.
Kandydat chciałby też, żeby tematy ekologiczne były poruszane we wrocławskich szkołach. Uczniowie 6, 7 i 8 klas szkoły podstawowej każdego roku mieliby w programie 20 godzin zajęć poświęconych zagadnieniom związanym z walkę ze smogiem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze