Kilkadziesiąt osób w sobotę protestowało przeciwko hodowli zwierząt na futra. Na ulicy Oławskiej w południe zebrali się obrońcy zwierząt, którzy popierają złożony przez posłów PiS projekt nowelizacji o ochronie zwierząt zakładający zakaz hodowli zwierząt futerkowych.
Poselska propozycja zmian w przepisach do sejmu trafiła na początku listopada. Za zakazem hodowli zwierząt futerkowych od pewnego czasu opowiada się coraz więcej polityków, w tym sam prezes PiS-u Jarosław Kaczyński. I to właśnie na słowa szefa Prawa i Sprawiedliwości powoływali się manifestanci, którzy przypomnieli, wypowiedź polityka, w której ten mówił że zakaz hodowli zwierząt na futra to przede wszystkim kwestia stosunku i litości ludzi do zwierząt.
Podczas protestu przypomniano też sprawę Julii Daukszy i Pawła Rawickiego ze stowarzyszenia Otwarte Klatki, którzy w najbliższy poniedziałek mają stanąć przed sądem. – Julia Dauksza i Paweł Rawicki, działający w stowarzyszeniu Otwarte Klatki, nagrali latem 2013 roku warunki panujące na fermie jednego z największych hodowców norek w Polsce. Na wstrząsającym filmie w niemal każdej klatce widać zwierzęta z głębokimi ranami, dotkliwie pogryzione lub konające – czytamy w oświadczeniu organizatorów demontracji. – W odpowiedzi Rajmund Gąsiorek – obecnie prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych – najpierw pozwał zarząd stowarzyszenia o zniesławienie. Poznawszy tożsamość autorów filmu, wniósł przeciwko nim akt oskarżenia o naruszenie miru domowego swojej fermy. Za wejście na fermę bez zgody właściciela grozi im kara grzywny lub do roku więzienia – tłumaczą aktywiści.
Organizatorzy podkreślali też, że w całej Polsce odbyło się już 140 protestów mieszkańców wsi przeciwko budowom i funkcjonowaniu ferm. Ze względu na odór i uciekające z ferm norki, ludzie nie chcą ich mieć w swoim sąsiedztwie – ferma to dla nich utrata miejsc pracy, spadek cen ziemi i atrakcyjności turystycznej okolicy. Z takim problemem mierzyli się choćby mieszkańcy podwrocławskiej Żórawiny, w której cała wieś skutecznie zablokowała budowę gigantycznej fermy norek.
– Zakaz jest bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Niestety jeszcze wielu polityków się waha. Wrocławianie chcą przekonać ich, że zakaz jest potrzebny – dla zwierząt, ludzi i środowiska – mówi Teresa, jedna z uczestniczek manifestacji. – Przez hodowle zwierząt na futra cierpią i zwierzęta, i ludzie. Chciałabym, żeby takie hodowle zostały zakazane – dodaje Marysia, kolejna uczestniczka wrocławskiej manifestacji.
Organizatorzy sobotniego protestu na ulicy Oławskiej zdecydowali, że manifestacja odbywała się w formule „no logo”, tzn. członkowie stowarzyszeń i partii politycznych nie mogli pikietować z logotypami swoich organizacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze