"Skutecznie rozbijamy gruzińskie gangi. Nie słowa, a czyny" - mówił w marcu premier Donald Tusk, zapowiadając masowe deportacje obywateli Gruzji, którzy popełniają w Polsce coraz więcej przestępstw. Plan jest dobry. Tylko najpierw trzeba Gruzinów zatrzymać. A z tym jest problem. Wrocławska policja szuka dziś ich aż 50
Kradzieże z włamaniem, rozboje, przywłaszczanie cudzych rzeczy, jazda po pijanemu - to tylko niektóre z przestępstw, jakich mieli się dopuścić poszukiwani we Wrocławiu Gruzini. Poszukiwania nie są łatwe, bo w większości przypadków policja nie ma nawet zdjęć przestępców - dysponuje jedynie ich podstawowymi danymi. W pojedynczych przypadkach zna także adresy, pod jakimi mieszkali we Wrocławiu. Tyle, że dawno ich tam już nie ma.
Przestępców z Gruzji najczęściej udaje się zatrzymać na lotnisku, gdy próbują opuścić Polskę albo wracają do niej po jakimś czasie.
Do najtragiczniejszego w skutkach zdarzenia z udziałem Gruzinów doszło pod koniec stycznia ubiegłego roku na ulicy Kazimierza Wielkiego, w samym centrum Wrocławia. Była piąta nad ranem. Dwóch 23-letnich Gruzinów zaatakowało o dwa lata młodszego Kacpra ze Złotoryi. Chłopak bawił się wcześniej w centrum Wrocławia. - W trakcie tego zdarzenia Iusif K. uderzył pokrzywdzonego ręką w głowę, a następnie zadał mu cios nożem w brzuch - opowiada prokurator Karolina Stocka-Mycek. Kacper został ranny w prawe podbrzusze, miał dwukrotnie przekłutą ścianę jelita cienkiego i przekłutą żyłę biodrową. Stracił mnóstwo krwi. Nie przeżył. Sąd kilka dni temu skazał Iusifa K. na 10 lat więzienia, a Elmara M. - na trzy lata.
Luty 2024. Poboczem autostrady A4 pod Wrocławiem idzie trzech mężczyzn. Zatrzymuje ich policja. - Zabrakło nam benzyny. Idziemy na stację - przekonują łamaną polszczyzną Gruzini. Żaden z nich nie jest jednak w stanie powiedzieć jakim autem podróżowali, gdzie je zaparkowali, ani nawet jaki jest cel ich podróży. A już zupełnie zatyka ich po usłyszeniu pytania, dlaczego z pobliskiej stacji paliw wracają bez benzyny. Zaraz potem okazuje się, że chwilę wcześniej trzej panowie ze Wschodu okradli fiata stojącego na parkingu przy autostradzie. - Dość szybko wyszło też na jaw, że 27-latek od pewnego czasu ukrywa się przed organami ścigania. Być może dlatego, że był osobą poszukiwaną listem gończym w celu odbycia kary pozbawienia wolności za dokonane przestępstwo - mówi potem Piotr Sołtysiak z policji w Strzelinie.
W kwietniu 2024 wrocławska policja zatrzymała sześciu Gruzinów podejrzanych o liczne włamania i kradzieże z mieszkań i domów na terenie całego Dolnego Śląska. W listopadzie - dwóch kolejnych. Ci mieli okradać auta zaparkowane przed wrocławskimi marketami. - Mieli wyjątkowo sprawnie dopracowane metody. Jeden z nich obserwował przyjeżdżających klientów, a drugi będąc w stałym kontakcie ze swoim wspólnikiem, zabierał cenne przedmioty pozostawiane w aucie oraz inne elementy wyposażenia - opowiada Aleksandra Freus z policji. Złodzieje wpadli w końcu na gorącym uczynku. - Jeden z nich pokusił się nawet aby zmienić swoją tożsamość, by ponownie wjechać na teren Unii Europejskiej - dodaje Freus.
GRUZINI POSZUKIWANI PRZEZ WROCŁAWSKĄ POLICJĘ - KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA I NAZWISKA
W tym samym miesiącu 60 tysięcy złotych, laptopa i telefon stracił 75-letni mężczyzna, który w Trzebnicy wypłacił pieniądze w banku. Świadkiem transakcji był Gruzin. Razem z kolegami śledził starszego pana. Gdy ten dotarł do domu i chciał otworzyć garaż, Gruzin wskoczył na niego, przewrócił i zabrał torbę z całą zawartością.
Rok 2024 nie był szczególny. Przestępcy z Gruzji dawali o sobie znać już wcześniej. W styczniu 2023 do komisariatu na Grabiszynku zgłosiła się 23-letnia wrocławiaka, która podróżowała późnym wieczorem jedną z taksówek. Zeznała, że padła ofiarą molestowania seksualnego. Sprawcą był 46-letni kierowca z Gruzji. Na dodatek prowadził taksówkę, choć nie miał nawet prawa jazdy.
Niedługo potem we Wrocławiu wpadli też dwaj Gruzini z czarnego opla corsy. Oni z kolei mieli okraść co najmniej 12 mieszkań i domów. Biżuteria, pieniądze, komputery, a nawet używane buty, zaczęte perfumy, suszarki do włosów i plecaki - Gruzini kradli wszystko, co znaleźli. Podobnie jak złodzieje z Sępolna. Policję wezwano tam, gdy jeden z mieszkańców zauważył dwóch mężczyzn wspinających się po elewacji do okna na parterze. Policjanci szybko zjawili się na miejscu, ale wskazane mieszkanie było zamknięte, a na pukanie do drzwi nikt nie reagował. Kryminalni weszli więc do środka tą samą drogą co złodzieje. W środku zastali dwóch przestraszonych Gruzinów.
GRUZINI POSZUKIWANI PRZEZ WROCŁAWSKĄ POLICJĘ - KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA I NAZWISKA
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Do Polski przyjeżdża dużo bardzo wartościowych ludzi. Znam Irańczyka, który prawie zginął na granicy, ale na szczęście mu się udało, bo uratowala go grupa granica. Teraz mieszka w Polsce i pomaga ludziom jako lekarz. Po prostu potrzebna jest mądra polityka migracyjna.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Do Polski przyjeżdża dużo bardzo wartościowych ludzi. Znam Irańczyka, który prawie zginął na granicy, ale na szczęście mu się udało, bo uratowala go grupa granica. Teraz mieszka w Polsce i pomaga ludziom jako lekarz. Po prostu potrzebna jest mądra polityka migracyjna.
Gruzini i UPAińcy przestępcami? Nie może być!