Wtorek w klubie przy Oporowskiej zaczął się bardzo wcześnie. Już po godzinie 7, w siedzibie mistrzów Polski, pojawił się sztab szkoleniowy wrocławskiej drużyny. Niedługo później zaczęli schodzić się piłkarze Śląska, na których czekały badania ergospirometrem.
Zawodnicy pojawiali się w klubie stopniowo. Każdy z nich po kolei zakładał ergospirometr, czyli urządzenie służące m.in. do badania poziomu wydolności fizycznej oraz progów tlenowych i beztlenowych, składające się ze specjalnej maski na twarz oraz montowanego na plecach oprzyrządowania. Tak przygotowany piłkarz musiał przebiec cztery okrążenia boiska.
- Pierwsze kółko najwolniejszym tempem, mniej więcej na 25 procent mocy. Każde kolejne już coraz szybciej, a ostatnie na maksymalnej prędkości - tłumaczył Paweł Barylski, drugi trener Śląska. - W ten sposób sprawdzamy, na jakim poziomie wytrenowania są nasi gracze.
Po badaniu każdy z piłkarzy ćwiczył jeszcze indywidualnie przez około 30 minut pod kierunkiem Pawła Barylskiego, Łukasza Czajki i Tomasza Hryńczuka. Tym razem szkoleniowcy postawili na zajęcia siłowe przy wykorzystaniu piłek lekarskich, dmuchanych piłek typu gym ball oraz ćwiczeń stabilizacyjnych.
W testach oraz treningu indywidualnym wziął już udział Rafał Grodzicki, który doznał urazu w ostatnim spotkaniu z Podbeskidziem. Dwóch innych kontuzjowanych w tym meczu graczy - Cristian Diaz i Dalibor Stevanović - w dalszym ciągu przechodzą rehabilitację.
W środę na mistrzów Polski czekać już będą typowe treningi piłkarskie. Tego dnia zespół ćwiczyć będzie rano i popołudniu. Trener Stanislav Levy zaplanował też dla swoich zawodników odprawy taktyczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze