Reklama

Znikają wrocławskie strefy kibica. Został tylko fanzone w Rynku

21/06/2012 00:00

Ani w fancampie przy ul. Lotniczej, ani pod Halą Stulecia nie obejrzymy już meczów Euro 2012. Wraz z końcem przygody Polaków w turnieju swoją działalność zakończyły dwie strefy kibica, które stanowiły alternatywę dla miasteczka futbolowego w Rynku. Nie uraczymy się już też czeskim piwem na Rakietowej.

Do niedzieli 17 czerwca wrocławianie, którzy chcieli przeżywać piłkarskie emocje na świeżym powietrzu, mogli wybierać spośród kilku opcji. Największa strefa kibica od początku turnieju mieści się w Rynku, ale mecze fazy grupowej można było też oglądać w dwóch dodatkowych miasteczkach futbolowych: pod Halą Stulecia i w fancampie przy ul. Lotniczej.

Wraz z odpadnięciem Polaków z turnieju, obie alternatywne strefy zakończyły swoją działalność. Mecze decydujące o mistrzostwie Europy wrocławianie na wielkich telebimach zobaczą jedynie w oficjalnym fanzonie w samym centrum miasta. Strefa kibica w Rynku najprawdopodobniej nie zostanie zmniejszona i do końca Euro 2012 będzie mogło tam się zmieścić nawet 35 tysięcy ludzi.


Strefa noclegowa w fancampie przy Lotniczej była przygotowana na przyjęcie 500 gości każdego dnia. A w strefach ogólnodostępnych jednocześnie mecze mogło oglądać 3 tysiące kibiców. Miasteczko cieszyło się największym zainteresowaniem w dni, kiedy mecze Euro 2012 odbywały się na wrocławskim stadionie.

- W sumie Carlsberg FanCamp przy ulicy Lotniczej odwiedziło kilkanaście tysięcy kibiców. Najliczniejszą grupą, która odwiedziła nasze miasteczko byli kibice z Czech. Poza nimi mieszkali u nas Niemcy, Rosjanie i Polacy, a także fani spoza Europy m.in. z Kanady, Brazylii oraz Meksyku. Codziennie bywało u nas również wielu mieszkańców Wrocławia, którzy korzystali z atrakcji oferowanych przez FanCamp – wyjaśnia Maciej Zieliński, rzecznik prasowy Carlsberg Fancamp.

Największym zainteresowaniem spośród wszystkich fancampów w Polsce cieszył się ten w Poznaniu, gdzie kilka razy był wykorzystany komplet miejsc noclegowych oraz w Sopocie.

- Frekwencja jaką mieliśmy we wrocławskim fancampie jest dla nas jak najbardziej satysfakcjonująca. Miasteczko we Wrocławiu było skupione przede wszystkim na profilu rozrywkowym – transmitowanie meczów, turnieje piłkarskie i inne atrakcje – dodaje Maciej Zieliński.

W poniedziałek 18 czerwca swoją działalność zakończyła też strefa kibica przy Hali Stulecia. Tam mecze mogło pierwotnie oglądać 7 tysięcy widzów, potem ją powiększono - podczas decydującego spotkania Polaków z Czechami biało-czerwonych dopingowało 10 tysięcy kibiców.

Wrocławianie nie napiją się już też czeskiego piwa przy ul. Rakietowej. Czeskie miasteczko futbolowe przez całą fazę grupową działało na Muchoborze Wielkim, niedaleko lotniska i Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Było tam pole namiotowe, które jednak cieszyło się znikomą popularnością, a także baza gastronomiczna, ekrany do oglądania meczów i plaża z leżakami.

- Oczywiście liczyliśmy na lepszą frekwencję, ale z racji tego, że Czesi mieli blisko do domów mało kibiców decydowało się na nocleg we Wrocławiu. Miasteczko przygotowaliśmy profesjonalnie, potraktowaliśmy to jako reklamę dla naszego nowo otwartego centrum - wyjaśnia Filip Majchrowski, prezes Dynamic Congress Centre.


Tomek Matejuk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości