Tej wiosny, od 21 marca, we wrocławskim zoo przyszło na świat ponad 160 maluchów z około 80 gatunków, w tym zagrożonych wyginięciem. Są wśród nich m.in. mary patagońskie, lemury katta, pingwiny przylądkowe i boa kolumbijskie.
Każdego roku na świat we wrocławskim zoo przychodzi ok. 2 tys. osobników. - Są wśród nich przedstawiciele gatunków, które rodzą się w dużych grupach, jak ryby, ale też takie, gdzie zwykle pojawiają się jedynaki, chociażby u manatów – mówi Radosław Ratajszczak, prezes ogrodu zoologicznego. I dodaje, że nie wszystkie mogą od razu zobaczyć zwiedzający. - Część z nich musimy najpierw trochę odchować. Są też takie, które tymczasowo mieszkają na zapleczach, lub takie, które zamknęliśmy ze względu na pandemię. Niemniej jest co oglądać. Osobiście polecam odwiedzić małego manata i takiny złote. Warto również „upolować” małe zające bielaki czy jaszczurki ostrobrzuche – podkreślił.
Prezes zapowiada, że wkrótce zoo zaprezentuje młode trzech bardzo rzadkich i zagrożonych gatunków. Będzie to możliwe, gdy podrosną na tyle, że nieco usamodzielnią się od swoich matek.
Z kolei 27 maja przyszły na świat cztery małe zające bielaki. To gatunek, który pojawił się we Wrocławiu pod koniec października 2019 r. Z zoo w St. Petersburgu przyjechało wtedy pięć osobników - trzy samice i dwa samce. Zamieszkały w starej części zoo, mając za sąsiadów manule, siki Dybowskiego czy milu. To rodzimy gatunek, który występuje jedynie w północno wschodniej części Polski i w środowisku naturalnym bardzo trudno go zaobserwować. W dodatku jego populacja wciąż maleje, chociaż jest pod ścisłą ochroną.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze