Wrocław jako pierwsze miasto w Polsce przystąpi do Europejskiej Koalicji Miast Sprzeciwiających się Rasizmowi. W ten sposób władze miasta mają m.in. walczyć z rasizmem poprzez edukację, zwalczać przestępstwa z nienawiści czy zapewniać równe szanse np. w zatrudnieniu oraz przyznawaniu mieszkań komunalnych.
Obecnie koalicja zrzesza ponad 100 miast różnej wielkości w tym Londyn, Paryż, Madryt i Barcelona. Członkowie koalicji zobowiązują się do realizacji i raportowania co dwa lata sposobu realizacji dziesięciopunktowego planu działania:
Koalicja ma też reprezentować interesy miast członkowskich przed Unią Europejską, Radą Europy i innymi organizacjami.
– W tej koalicji podobnie, jak my we Wrocławiu wychodzą z założenia, że gminy i samorządy są kluczowym czynnikiem zapewniającym wszystkim obywatelom - niezależnie od ich narodowości, statusu społecznego - sprawiedliwość – tłumaczył Bartłomiej Ciążyński, wiceprzewodniczący rady i pełnomocnik prezydenta ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii, który zaznaczał, że miasto podejmuje takie inicjatywy m.in. ze względu na bierność rządu w podobnych inicjatywach.
Uchwała w sprawie przystąpienia do koalicji została przyjęta głosami rządzącej koalicji, a także części opozycji. Większość opozycyjnych radnych wstrzymała się jednak od głosu lub głosowała przeciw, twierdząc, że wydarzenia o charakterze rasistowskim we Wrocławiu miały charakter incydentalny i spotykały się z potępieniem większości mieszkańców.
– Mieliśmy we Wrocławiu zdarzenia typu spalenie kukły Żyda – zdarzenie niepoważne i nielicujące z wizerunkiem Wrocławia – niemniej jednak, trudno to zakwalifikować, jako rasizm. Przystępując do tej koalicji, możemy odnieść wrażenie, że Wrocław ma poważny problem z rasizmem, a czegoś takiego u nas nie ma. Uważamy, że jest to zbyt daleko idące, z tego względu, że nie obserwujemy, że jest to poważny problem we Wrocławiu – mówił Michał Kurczewski z PiS.
Innego zdania był Paweł Karpiński z Platformy Obywatelskiej (klub KKO), który przywoływał happeningi organizowane przez Piotra Rybaka i Jacka Międlara. – Przystąpienie do tej organizacji jest sprzątaniem po tych ludziach – mówił radny dodając, że wśród jego znajomych z innych miast Wrocław jest postrzegany, jako miasto, które ma problem z ksenofobią i rasizmem, a jako przykład takich działań podał pobicie kucharza z Chin, do którego doszło na początku roku we Wrocławiu.
– To nie jest tak, że tych przypadków nie ma, a rasizm jest zaraźliwy bardzo. Jeżeli nie będziemy o tym mówić możemy za jakiś czas obudzić się w innej rzeczywistości – mówi Dominik Kłosowski z SLD, który przestrzegał przez kolejną nocą kryształową i przypominał incydenty takie, jak pobicie kubańskiej tancerki, obrażanie i dręczenie czarnoskórych chłopców w autobusie MPK, rzucanie jajkami w aktywistów zamalowujących rasistowskie napisy, atak na kebab przy Jedności Narodowej oraz wrzucenie butelki z benzyną do lokalu prowadzonego przez Egipcjanina.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze