20-letni dziś Bartosz Ż. usłyszał wyrok za zastrzelenie syna partnera swojej babci. Do zabójstwa doszło w maju 2024 roku w miejscowości Brunów pod Lubinem. Teraz Sąd Okręgowy w Legnicy zdecydował o tym, jaką karę poniesie morderca.
Tragedia rozegrała się w nocy z 22 na 23 maja 2024 r. w Brunowie pod Lubinem, w domu, gdzie Bartosz Ż. przebywał tymczasowo, pomagając babci i jej partnerowi w prowadzeniu działalności gospodarczej. Pod jednym dachem mieszkał również syn partnera kobiety – późniejsza ofiara.
- Relacje pomiędzy nim a Bartoszem Ż. były napięte. Pokrzywdzony nadużywał alkoholu, po którym był złośliwy i natarczywy wobec oskarżonego. Bartosz Ż. źle to znosił – relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Według prokuratury, młody mężczyzna kilkakrotnie informował rodzinę o trudnej sytuacji. W wiadomościach do matki i siostry pisał, że boi się współlokatora, a nawet, że ten „się doigra”. Gdy pokrzywdzony stracił pracę i zaczął pić jeszcze więcej, napięcie między mężczyznami wzrosło. Wówczas Bartosz Ż. zabrał należący do ofiary pistolet Walther P 38 i schował go w swoim pokoju.
Kulminacja konfliktu nastąpiła w nocy, gdy po kłótni w kuchni, pokrzywdzony udał się do warsztatu. Bartosz Ż. poszedł za nim, wcześniej zabierając ukrytą broń. - W warsztacie Bartosz Ż. oddał dwa celne strzały z bliskiej odległości w głowę pokrzywdzonego, powodując jego natychmiastowy zgon - informuje prokuratura.
Z opinii biegłych wynika, że przyczyną śmierci były poważne obrażenia postrzałowe głowy i kręgosłupa szyjnego. Mężczyzna został zatrzymany i przyznał się do winy, choć początkowo twierdził, że strzały padły przypadkiem. Ostatecznie przyznał, że działał ze strachu, jednak ofiara nie miała przy sobie żadnego niebezpiecznego narzędzia.
- Bartosz Ż. w chwili popełnienia czynu był poczytalny. Nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani innych substancji odurzających. W środowisku rodzinnym i sąsiedzkim miał dobrą opinię, nie był wcześniej karany – dodaje rzeczniczka.
Sąd uznał oskarżonego za winnego zabójstwa z zamiarem bezpośrednim i wymierzył mu karę 15 lat więzienia – to dolna granica kary przewidzianej za taki czyn. Wymiar sprawiedliwości wziął pod uwagę, że w chwili popełnienia przestępstwa Bartosz Ż. był młodociany – miał zaledwie 19 lat.
Sąd zasądził również nawiązkę po 30 tys. zł na rzecz matki ofiary oraz jego córki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.