Jeszcze niedawno przygotowywała się do nocnego półmaratonu we Wrocławiu, dziś walczy o powrót do sprawności. 36-letnia policjantka z Legnicy doznała rozległego udaru. Życie uratował jej 9-letni syn. Teraz rodzina i koledzy ze służby proszą o pomoc w dalszej walce o powrót do zdrowia.
Do tragedii doszło 27 kwietnia 2026 roku. St. post. Katarzyna Job z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy doznała bardzo rozległego udaru. Rozpoczęła się dramatyczna walka o jej życie.
- Jeszcze kilka tygodni temu była pełną energii, uśmiechniętą policjantką, mamą i kobietą, która z ogromnym sercem pomagała wszystkim wokół. Dziś walczy o najcenniejsze – o zdrowie, sprawność i możliwość powrotu do swojego 9-letniego synka - przekazała legnicka policja.
Funkcjonariuszka od trzech lat służy w Wydziale Patrolowo-Interwencyjnym. W środowisku uchodzi za osobę serdeczną i zawsze gotową nieść pomoc. - Nigdy nie przechodziła obojętnie obok ludzkiej krzywdy - podkreślają jej współpracownicy. Była także pierwszą kobietą w poczcie sztandarowym legnickiej komendy.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w domu. Kluczową rolę odegrał 9-letni syn policjantki. - Kiedy jego mama doznała udaru, nie spanikował. Wezwał pomoc. Dziewięcioletni chłopiec uratował swojej mamie życie - informują policjanci.
O dramatycznych chwilach informują także siostry Katarzyny, które założyły zbiórkę na jej leczenie i rehabilitację. - Pierwsze dni były jak koszmar, z którego nie można się obudzić. Siedziałyśmy przy jej łóżku, płakałyśmy i modliłyśmy się tylko o jedno - żeby przeżyła - piszą.
Jak podkreślają, Kasia od zawsze była osobą pełną empatii i zaangażowania. - Spełniła swoje wielkie marzenie i została policjantką. Kochała tę pracę całym sercem - dodają.
Jeszcze niedawno przygotowywała się do startu w Półmaratonie Nocnym we Wrocławiu, który miał odbyć się 6 czerwca. Dziś, jak mówią bliscy, „walczy o zupełnie inny bieg - o powrót do zdrowia, sprawności i życia”.
Przed policjantką długa i kosztowna rehabilitacja. To właśnie ona daje szansę na odzyskanie sprawności. - To jedyna szansa, by Filipek odzyskał mamę, a my siostrę - podkreślają organizatorki zbiórki.
Zarówno rodzina, jak i funkcjonariusze apelują o wsparcie. - Nie prosimy już o cud. Największy cud już się wydarzył - Kasia żyje. Dziś prosimy o szansę, by mogła wrócić do swojego syna - czytamy w apelu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze