Reklama

Aborcja w 9. miesiącu ciąży w Oleśnicy. O co chodziło w tej sprawie?

17/04/2025 09:06

Po tym, gdy kandydat na prezydenta Grzegorz Braun wtargnął w środę do szpitala w Oleśnicy i więził pracującą tam lekarkę, sprawa dokonanego w oleśnickiej placówce zabiegu przerywania ciąży jest na ustach całej Polski. O co chodziło? Wyjaśniamy!

Historię pani Anity, która chciała dokonać aborcji w 36. tygodniu ciąży opisała w marcu "Gazeta Wyborcza". Czy Gizela Jagielska ze szpitala w Oleśnicy przeprowadzając ten zabieg postąpiła legalnie, bada prokuratura. Swoje postępowanie wyjaśniające prowadzi też ministerstwo zdrowia.

Pani Anita leczyła się na oddziale ginekologii i patologii ciąży w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W trakcie ciąży było już pewna, że jej dziecko może cierpieć na wrodzoną łamliwość kości. - Gdy zaczęła rozważać aborcję, lekarze zamknęli ją w izolatce na oddziale psychiatrycznym wbrew jej woli. Odrzucili jej wniosek o "udzielenie gwarantowanego świadczenia opieki zdrowotnej w postaci przerwania ciąży z uwagi na występowanie zagrożenia dla jej zdrowia fizycznego i psychicznego", mimo zaświadczenia od lekarki psychiatrii z tego samego szpitala, że pacjentka "wyraża myśli rezygnacyjne" – opisywała „Wyborcza”. Lekarze z Łodzi odmówili wstrzyknięcia płodowi podczas porodu chlorku potasu, co byłoby jednoznaczne z jego uśmierceniem.

Reklama

- Zaproponowaliśmy natychmiastowe rozwiązanie przez cięcie cesarskie (ze względu na zły stan psychiczny pani Anity) w znieczuleniu ogólnym z objęciem dziecka wysokospecjalistycznym leczeniem pediatrycznym. Oznacza to, że zaproponowaliśmy pani Anicie niezwłoczne zakończenie ciąży, co nie jest jednoznaczne z uśmierceniem płodu zdolnego do życia - oświadczył prof. Piotr Sieroszewski, kierownik I Katedry Ginekologii i Położnictwa Kliniki Medycyny Płodu i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i  prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Był on jednym z lekarzy, który konsultował sytuację pani Anity podczas leczenia w Łodzi. - Wrodzona łamliwość kości jest wadą, przy której dzieci są sprawne intelektualnie i istnieje leczenie celowe tej wady bez potrzeby terapii eksperymentalnej - zaznaczył profesor.

Ciążę pani Anity w 36. tygodniu (a więc na początku 9. miesiąca) przerwała ginekolog Gizela Jagielska ze szpitala w Oleśnicy. To lekarka, która przeprowadza najwięcej terminacji ciąż w Polsce. Oleśnicki szpital już za rządów PiS przyjmował chcące dokonać aborcji kobiety odsyłane z całej Polski.

Reklama

- Przepisy są teraz tak rozmyte, że popadamy w skrajności. Obecnie zgodnie z literą prawa, gdy pacjentka zgłosi się na aborcję i ja jej napiszę odmowę, to NFZ mnie za to ukarze. Natomiast gdy wykonam aborcję, np. w 29. tygodniu, i za dwa lata zmieni się władza, to przyjdzie po mnie prokurator i powie, że zabiłam. Nie można funkcjonować w takiej rzeczywistości - mówiła lekarka w wywiadzie udzielonym "Wyborczej"  pod koniec ubiegłego roku. - Powinna nastąpić dekryminalizacja aborcji. Wtedy odszedłby nam strach, że przyjdzie prokurator i stwierdzi, że zabiłam człowieka. Bo czym innym jest aborcja w 9., a czym innym w 29. tygodniu ciąży. Powinniśmy wyjść z tej zafałszowanej rzeczywistości i pozwolić na aborcję na życzenie do któregoś tam tygodnia, według mnie do 22., ale może być, że do 12. czy 14., oraz ze względu na wady do 24. Natomiast po 24. tylko ze względu na zagrożenie zdrowia i życia matki oraz wady letalne albo ciężkie, tak jak jest w innych krajach - przekonywała.

Reklama

Dokonany w Oleśnicy zabieg skomentowała minister zdrowia Izabela Leszczyna. - Orzeczenie Trybunału Julii Przyłębskiej wyłączyło dopuszczalność przerwania ciąży w przypadku prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Zgodnie z ustawą o planowaniu rodziny, w takiej sytuacji przerwanie ciąży było dopuszczalne do czasu osiągnięcia przez płód możliwości samodzielnego funkcjonowania poza organizmem kobiety. Wyłączenie tej przesłanki oraz związanego z nią terminu dopuszczalności przerwania ciąży to prawdziwy powód tragedii, których jesteśmy świadkami - skomentowała w rozmowie z "Rzeczpospolitą". - To orzeczenie pozostawiło lekarzy bez jasnych wskazówek, co robić w tak trudnych i bolesnych sytuacjach, a przede wszystkim pozostawiło kobiety bez wsparcia i zrozumienia w obliczu przerastających je dramatycznych wyborów - podkreśliła minister zdrowia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/04/2025 09:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości