Zawieszony przez prokuratura burmistrz Trzebnicy Marek Długozima nie może rządzić gminą, ani kontaktować się z urzędnikami. Długozima więc do pracy nie przychodzi. A czy będzie dostawał pensję? Polskie prawo nie jest w tej kwestii jednoznaczne.
Marek Długozima usłyszał w ubiegłym tygodniu zarzuty przekroczenia uprawnień przy gminnych inwestycjach (chodziło m. in. o wykonanie poza procedurami podjazdu pod jego własny dom), a także przyjmowania od jednej z pracownic urzędu łapówek w zamian za przyznawanie jej nagród finansowych. Samorządowiec do winy się nie przyznaje i zapowiada, że oczyści się z zarzutów sądzie. Prokurator kazał mu jednak wpłacić 50 tysięcy złotych kaucji, zakazał opuszczania kraju, zabronił kontaktowania się z urzędnikami, a także do odwołania zawiesił go w obowiązkach burmistrza.
Władzę w gminie przejęła wiceburmistrz Krystyna Haładaj. - Trzebniczanie mogą mieć pewność, że zaistniała sytuacja nie wpłynie na sprawne działanie Urzędu Miejskiego w Trzebnicy i podległych jednostek gminnych. Szerokie zaufanie, udzielone obecnej władzy samorządowej w ostatnich wyborach, jest dla mnie zobowiązaniem do dalszej odpowiedzialnej pracy na rzecz całej wspólnoty - ogłosiła pani wiceburmistrz.
Jak długo Marek Długozima nie będzie mógł rządzić gminą, nie wiadomo. Zależy to od prokuratora. Co ważne, Długozima stanowiska nie stracił (może się to stać dopiero po prawomocnym orzeczeniu sądu). Formalnie jest więc pracownikiem urzędu, nie może jedynie wykonywać swoich obowiązków. Co zatem z pensją? A nie chodzi o małe pieniądze. Długozima zarabiał ponad 21 tysięcy złotych miesięcznie. Czy nadal będzie dostawał pieniądze na konto?
"Stosunek pracy pracownika samorządowego tymczasowo aresztowanego ulega zawieszeniu z mocy prawa. W okresie zawieszenia pracownik samorządowy otrzymuje wynagrodzenie w wysokości połowy wynagrodzenia przysługującego mu do dnia tymczasowego aresztowania" - mówi art. 35 Ustawy o pracownikach samorządowych. I dodaje, że w przypadku umorzenia postępowania albo uniewinnienia pracownik należy mu wypłacić drugą połowę wynagrodzenia.
Tyle, że ten zapis dotyczy jedynie sytuacji, w której burmistrz zostaje aresztowany. W przypadku Marka Długozimy tak się nie stało. Co wtedy? Przepisy nie mówią wprost.
Artykuł 80 Kodeksu pracy głosi jednak, że "wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną", a "za czas niewykonywania pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia tylko wówczas, gdy przepisy prawa pracy tak stanowią". Właśnie na ten przepis powoływał się w 2019 roku zarządzający gminą Oława komisarz, gdy w podobnych okolicznościach prokurator zawiesił w obowiązkach ówczesnego wójta Jana Kownackiego. Komisarz zdecydował wtedy o wstrzymaniu wypłacania pensji wójtowi, ten jednak w ostatniej chwili przysłał zwolnienie lekarskie. Chorował pół roku, dostając co miesiąc 80 procent uposażenia.
Jak będzie w przypadku Marka Długozimy? - Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Analizujemy tę sytuację - mówi portalowi TuWroclaw.com Daniel Buczak, sekretarz Gminy Trzebnica. - Ale wszystko wskazuje na to, że burmistrz wynagrodzenia nie będzie otrzymywał. Jestem właśnie po rozmowie z naszym radca prawnym. Jego wykładnia jest w tej kwestii jednoznaczna: wynagrodzenie za okres zawieszenia się nie należy - informuje sekretarz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze