Reklama

Czapiewski: Putin nie chce stracić pieniędzy

18/02/2022 19:32

Od dłuższego czasu żyjemy w ciągłym stresie. Pandemia wciąż nie ustępuje, pogoda fatalna i nastraja pesymistycznie, do tego beznadzieja związana z Polskim Ładem, czyli kompletnym bałaganem. To jeszcze nie koniec. Ostatnie dwa tygodnie żyjemy pod ostrzałem groźby wojny, która rozpoczęta od Wschodu może ogarnąć świat w każdej chwili. Aż nadto tych niedobrych i fatalnych zdarzeń. Najdalej w tym pesymizmie góruje zagrożenie rosyjskie. Pozostaje popaść w wisielczy humor.

     A właściwie, to ta wojna ma swoje dobre strony, jeśli wybuchnie i spowoduje katastrofę świata. Zacznę od siebie. Plusem niewątpliwym będzie zaprzestanie płacenia reszty kredytu, a bankowi też będzie wszystko jedno. Dla rodziny odpadną koszty związane z pogrzebem, a dla mnie strach przed śmiercią w szpitalu. Nie będę też już martwił się jak dalej żyć, bo po co, skoro wszystkie problemy rozwiąże wojna. Każdy z nas może zrobić sobie taki bilans dodatni i już się robi lżej. A to jeszcze nie koniec tych wojennych plusów. Rząd nie będzie musiał sam się wyżywić (to za dawnym rzecznikiem Urbanem) i odpadną kłopoty związane z Polskim Ładem. Można będzie wywiesić bilbord, że Polski Ład jest wspaniały tylko wojna przeszkodziła realizacji tego zbożnego zamiaru. Odpadną pozostałe kłopoty związane z rządzeniem. Tylko kasy będzie żal, oj żal. Opozycja z kolei nie będzie musiała się jednoczyć, aby wygrać następne wybory, odpadną kwestie związane z przygotowaniem programów wyborczych. I też będzie żal kasy, tylko zdecydowanie mniejszej.


   Można zatem wysnuć wniosek, że plusy ujemne (to też klasyk) są ważne i nasze samopoczucie może się poprawić nawet w obliczu nadciągającej ani chybi katastrofy. W tym rozumowaniu jest jednak słaby punkt, który zasygnalizowała rzeczniczka rosyjskiego MSZ, że nie może zaplanować urlopu, ponieważ termin wojny jest zmienny i prosi USA o podanie konkretnego terminu ataku Rosji na Ukrainę. Pomyliła biedna adres, odpowiedź zna tylko Władimir Władimirowicz Putin. I tu mamy zagwozdkę, ponieważ nijak nie pasuje do niego żaden termin wojny, którą ma jakoby wywołać. Powód jest prozaiczny – pieniądze. Jak słychać, zgromadził przez lata władzy ogromny majątek, dwa lata temu czytałem, że ponad 40 mld dolarów. Dodajmy przynajmniej dziesięć i zebrała się ogromna suma. To po co było zbierać te pieniądze i teraz wywoływać wojnę? Przecież to jest też zaopatrzenie dla rodziny, co prawda nielicznej, ale wielu oligarchów i współrządzących też ma dużo do stracenia. Czyli mamy najpoważniejszy argument przekonujący o niechęci do wywołania wojny. Co innego straszyć. O! Już się przerazili oligarchowie ukraińscy i uciekają wraz z rodzinami prywatnymi samolotami. Doradzam Antarktydę, bo tam stosunkowo bezpiecznie. Jest jednak drugi ważny argument, ukryć się w schowanych głęboko w ziemi schronach. Już słyszę opinię malkontentów, że przecież są one dobrze wyposażone i można tam przeżyć wiele lat, a następnie wyjść z nich bezpiecznie np. po kilku czy kilkunastu latach. Zgadza się, ale proszę mi odpowiedzieć, kim oni będą rządzili? Sami sobą? Zatem są dwa poważne argumenty, że z wojny nici, pełni ona rolę papierowego tygrysa, jak mówił w innych okolicznościach niezapomniany chiński przywódca Mao.

Reklama

     Konkluzja zatem jest oczywista, prezydent Putin prawdopodobnie nie wywoła wojny i nasze kalkulacje spod wisielczego humoru warte są funta kłaków. Chociaż….. ale nie będę przedłużał dywagacji. Pozostajemy zatem sami ze swoimi wszystkimi kłopotami.


    


Edward Czapiewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości