„Ptak siedzi i się nie rusza!” – usłyszała o 7.30 w słuchawce wolontariuszka. Chwilę później, w niedzielny poranek, zorganizowała akcję ratunkową dla dużego drapieżnego ptaka.
Jak informuje Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Legnicy, zgłoszenie dotyczyło myszołowa, który był wyraźnie osłabiony i nie był w stanie odlecieć. Mimo że wolontariuszka wróciła późno w nocy z pracy, natychmiast odebrała telefon i rozpoczęła organizowanie pomocy.
Na miejsce szybko zareagował przedstawiciel Fundacja Ochrony Przyrody i Rozwoju Turystyki FOPiT Gobi, prowadzącej ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt w Raczkowej pod Legnicą. Myszołów trafił pod specjalistyczną opiekę.
Pierwsze informacje są dobre. Ptak był mocno osłabiony, ale nie ma złamań ani poważnych obrażeń. Został nakarmiony, otrzymał glukozę i witaminy. Obecnie przebywa w izolatce i dochodzi do sił.
TOZ Legnica dziękuje fundacji za błyskawiczną reakcję, mężczyźnie, który zadzwonił szukając pomocy, oraz pani Marii – to jej telefon, jak podkreślają wolontariusze, mógł uratować ptasie życie.
Myszołów zwyczajny (Buteo buteo) to jeden z najczęściej spotykanych ptaków drapieżnych w Polsce. Rozpiętość jego skrzydeł może dochodzić do 130 cm. Najczęściej można go zobaczyć nad polami, łąkami i na obrzeżach lasów, gdzie wypatruje zdobyczy.
Żywi się głównie gryzoniami, dlatego pełni ważną rolę w ekosystemie – naturalnie ogranicza populację szkodników. Gatunek jest objęty ochroną.
Niedzielny poranny telefon pokazuje, że czujność mieszkańców i szybka reakcja wolontariuszy mogą realnie pomóc dzikim zwierzętom.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze