Zbliżający koniec roku to doskonała pora na dokonanie podsumowań. Dla kibiców piłkarskiego Śląska był to wyjątkowy czas, bo ich drużyna po 35 latach sięgnęła po mistrzostwo Polski. Ale mogą też czuć rozczarowanie.
Nie chodzi o późniejsze wyniki w europejskich pucharach, chociaż te też na pewno były rozczarowujące, ale w jaki sposób klub wykorzystał mistrzostwo Polski. Chociaż akurat w przypadku Śląska powinno się napisać - jak nie wykorzystał.
Zaczęło się już od mistrzowskiej fety w Rynku, która dla wielu kibiców była jedną wielką porażką. 35 lat czekania na upragniony drugi tytuł mistrza Polski i co? Drużyna zrobiła kilka kółek autokarem w Rynku i koniec. Trudno uwierzyć, że nie można było zorganizować czegoś lepszego. Czasu może nie było wiele, ale z pomocą miasta, które na pewno też by się do organizacji fety przyłożyło, można było urządzić prawdziwą mistrzowską fetę. Taką, o której by się długo mówiło. Trudno się dziwić, że niektórzy kibice odnieśli wrażenie, że klub potraktował ich obcesowo.
Można się teraz też zastanawiać, czy gdyby feta w Rynku była lepiej zorganizowana, też by doszło do incydentu ze śpiewaniem przez piłkarzy Śląska wulgarnej piosenki o Legii Warszawa. Chyba w ciemno można zakładać, że nie.
Pozostańmy jeszcze przy fecie. Szacuje się, że wówczas w Rynku pojawiło się około 40 tysięcy ludzi. To 40 tysięcy potencjalnych klientów. Nikt nie mówi, że każdy by kupił jakiś gadżet Śląska, ale jakaś część na pewno tak. Żadne specjalne stoiska z pamiątkami się jednak nie pojawiły i trudno zrozumieć, dlaczego tak się stało. Czy chodziło tylko o brak pieniędzy? To była okazja do szybkiego wypromowania klubu na ogromną skalę. Takie okazji długo może nie być i środki powinny się znaleźć.
Warto jeszcze wrócić do pamiątek. Trzeba uczciwie przyznać, że wzorów koszulek, szalików i innych gadżetów upamiętniających mistrzostwo jest dużo. Wrocław powinien jednak tymi pamiątkami zostać zalany. Wszędzie powinno być widać, że Śląsk po 35 latach oczekiwania znów jest mistrzem Polski. Okazja do obnoszenia się z tym była doskonała, bo kilka tygodni później do miasta zawitało Euro. Ciekawe, czy kibice, którzy podczas mistrzostw odwiedzili Wrocław, wiedzieli, że miejscowa drużyna jest najlepszą w Polsce.
Mistrzostwo nie zostało też wykorzystane do ściągnięcia większej liczby kibiców na trybuny. W dziale marketingu Śląska daje się czasami słyszeć, że najlepszą promocją i magnesem przyciągającym fanów na stadion są wyniki. To właśnie były. Już lepszego wyniku niż zdobycie mistrzostwa Polski nie można chyba sobie wymarzyć. Może jeszcze być wygranie Ligi Mistrzów, ale tego się nigdy nie doczekamy. Doszło do tego, że po mistrzowskim sezonie, aby ratować frekwencję na meczach z rywalami z niższej półki, Śląsk zapraszał dzieci za darmo. Akcja pomysłowa, ale wynikająca wyłącznie z obawy, że stadion nie zostanie zapełniony nawet w 1/4.
Reasumując - Śląsk promocyjnie i marketingowo "przespał" okres tuż po zdobyciu mistrzostwa Polski po mistrzowsku. W żaden sposób nie udało się wykorzystać w świadomości publicznej tego ogromnego sukcesu. I nie można wszystkiego tłumaczyć brakiem pieniędzy, bo miasto oraz telewizja Polsat na pewno by pomogły. Szkoda, to mógł być piękny czas. Może następnym razem będzie lepiej?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze