"Drapieżnik w mieście! Zadbajcie o bezpieczeństwo dzieci!" - alarmowała burmistrz dolnośląskich Kowar. "Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności! Jest to dzikie i niebezpieczne zwierzę, które prawdopodobnie uciekło z zoo lub ośrodka dla zwierząt" - ostrzegały przed tygodniem władze sąsiedniej gminy Mysłakowice. Wszystko to po informacji jeleniogórskiej policji, że w okolicach może grasować niebezpieczna czarna puma. Poszukiwania już zakończono. Puma nie istnieje. - Ktoś najprawdopodobniej zrobił sobie z nas żarty - mówi dziś policja.
Wszystko brzmiało bardzo poważnie - Około godziny 11 otrzymaliśmy informację, że w okolicach ulicy Łąkowej w Mysłakowicach po polach przechadza się puma - mówiła w ubiegły piątek w rozmowie z portalem TuWroclaw.com podinsp. Edyta Bagrowska z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. - Okolice zostały natychmiast sprawdzone przez policję i straż leśną. Zostały zaangażowane także koła łowieckie - relacjonowała.
Choć policja od razu zastrzegała, że nie znalazła żadnych śladów po obecności zwierzęcia, wszczęto alarm. "Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności! Jest to dzikie i niebezpieczne zwierzę, które prawdopodobnie uciekło z zoo lub ośrodka dla zwierząt. W przypadku jej zauważenia zachowaj dystans i pod żadnym pozorem nie zbliżaj się do zwierzęcia. Pamiętaj, że twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze. Prosimy o rozwagę i unikanie kontaktu ze zwierzęciem. Informujemy, że odpowiednie służby podjęły już kroki w celu schwytania zwierzęcia" - błyskawicznie ogłosił Urząd Gminy w Mysłakowicach. Na Facebooku zamieścił film nagrany przez świadka. Faktycznie, widać na nim czarne zwierzę, przechodzące przez pola. Czy to puma? Trudno określić, bo film ma słabą jakość.
Chwilę później puma miała być widziana kilka kilometrów dalej, w Kowarach. "Na terenie Kowar zaobserwowano obecność pumy (najprawdopodobniej zwierzęcia, które uciekło z prywatnej hodowli). W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności" - napisała burmistrz Kowar w komunikacie wydanym wczesnym popołudniem. Zaapelowała do mieszkańców, by nie zbliżali się do zwierzęcia, nie próbowali go płoszyć ani łapać oraz aby zadbali o bezpieczeństwo dzieci i zwierząt domowych.
Policja błyskawicznie sprawdziła wszystkie małe ogrody zoologiczne i hodowle nie tylko w najbliższej okolicy, ale także w Czechach. Nikomu nie uciekła puma. - Na terenie powiatu karkonoskiego i w Jeleniej Górze nie ma żadnego miejsca, które wcześniej zgłosiłoby nam hodowlę pumy - uspokajała w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Renata Pastuch, powiatowy lekarz weterynarii z Jeleniej Góry. I podkreślała, że film i zdjęcie zwierzęcia są na tyle nieczytelne, że trudno jednoznacznie określić, z jakim gatunkiem mamy do czynienia. - Konsultowaliśmy to także ze specjalistami z ogrodu zoologicznego. Na ten moment nie mamy potwierdzenia, że faktycznie mogła to być puma, a nie większy kot - podkreślała.
Co stało się z "pumą"? Alarm jest już odwołany. Policja zakończyła poszukiwania. - Od tamtej pory nie otrzymaliśmy już żadnych nowych zgłoszeń o obecności tego zwierzęcia - mówi podinsp. Edyta Bagrowska z Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. - Ktoś zrobił sobie z nas najprawdopodobniej żarty. Dziś możemy już powiedzieć, że ta "puma", to raczej po prostu duży kot - dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze