70-latek był w głębokiej depresji, bo miał kłopoty z firmą. Swoje zrobiły też problemy rodzinne. - Bezradność, lęk, rozpacz, stany paniki, obawy o przyszłość, żal, złość i gniew - biegli wyliczają cały szereg uczuć, które nim targały. Nad ranem zszedł do salonu, w którym na wersalce spała jego żona. Postanowił ją zabić. Zakrył jej twarz poduszką, gdy zaczęła się bronić, zacisnął jej ręce na szyi. Kobieta zmarła.
Prokuratura skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia w sprawie zbrodni, która tuż przed Bożym Narodzeniem wstrząsnęła Legnicą. Do zabójstwa doszło w jednym z domów jednorodzinnych. Jej ofiarą była 65-letnia kobieta.
Po zbrodni 70-latek ubrał kurtkę i o swoim czynie zawiadomił policję. - Przyznał się do popełnienia przestępstwa i złożył obszerne wyjaśnienia podając przyczyny swego działania. Twierdził, że chciał żonę chronić przed konsekwencjami rodzinnych problemów. Twierdził, że kochał żonę i że byli zgodnym małżeństwem. Podał, że jego działanie było impulsywne, nie planował go. Bardzo żałował tego co zrobił - informuje prokurator Liliana Łukasiewicz.
Podczas śledztwa prokuratura nabrała wątpliwości, czy mężczyzna jest poczytalny. Poprosili o pomoc psychiatrów i psychologów. - Z uzyskanej opinii wynika, że oskarżony zarzucanego mu przestępstwa dopuścił się mając ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swoim postępowaniem - przekazuje prokurator.
Biegli nie rozpoznali u oskarżonego choroby psychicznej. Stwierdzili za to, że przyczyną jego działania był ciężki epizod depresyjny, związany z trudną sytuacją życiową. - U oskarżonego wystąpiły bezradność, lęk, rozpacz, stany paniki, obawy o przyszłość, żal, ale też złość i gniew. Znacznemu obniżeniu uległ nastrój, pojawiło się depresyjne postrzeganie rzeczywistości, co doprowadziło go do popełnienia zarzuconego mu czynu - tłumaczy Liliana Łukasiewicz.
Za zabójstwo w polskim prawie grozi co najmniej 10 lat więzienia, a maksymalna kara to dożywocie. W tym przypadku sąd będzie mógł jednak zdecydować się na nadzwyczajne złagodzenie kary.- Oznacza to orzeczenie kary poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, a zatem poniżej 10 lat. Jeżeli czyn stanowi zbrodnię, jak w niniejszej sprawie, sąd musi wymierzyć karę pozbawienia wolności nie niższą od jednej trzeciej dolnej granicy ustawowego zagrożenia. W przypadku oskarżonego sąd zatem może wymierzyć karę w wymiarze od 3 lat 6 miesięcy do 10 lat pozbawienia wolności - tłumaczy prokurator.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze