Na raz potrafi przyjść ich kilkanaście, ludzie są przerażeni - opowiadają na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Tę największą nekropolię we Wrocławiu regularnie odwiedzają dziki. Nic sobie nie robią z obecności ludzi.
Zarząd Cmentarzy Komunalnych we Wrocławiu przyznaje, że to problem, który wraca zimą co roku. Dziki przychodzą na cmentarz w poszukiwaniu jedzenia. Przy okazji niszczą groby i alejki.
- Wchodzą na teren cmentarza z powodu ignorowania przez osoby odwiedzające nekropolię naszego apelu o zamykanie bramek - mówią w ZCK. - Dla bezpieczeństwa i komfortu wszystkich osób znajdujących się na terenie cmentarza, bardzo prosimy o pilnowanie aby bramki były zamknięte lub domknięte w przypadku tych wyposażonych w samozamykacz - apelują urzędnicy. Od 8 grudnia na cmentarzu zamknięte są trzy wejścia, z których najczęściej korzystały dziki - przy polu 1 od ul. Osobowickiej, przy polu 145 od ul. Łużyckiej oraz przy polu 134 od ul. Kumko (powyżej dużego parkingu).
- Dziki nie są groźne, nie atakują ludzi, są to jednak dzikie zwierzęta, o czym należy pamiętać. To znaczy nie zbliżać się, nie dokarmiać, nie prowokować do kontaktu bezpośredniego - podkreśla Zarząd Cmentarzy Komunalnych.
Kilka dni przed świętami, 21 grudnia, na wrocławskim Rędzinie - a więc niedaleko Cmentarza Osobowickiego - potwierdzono przypadek afrykańskiego pomoru świń (ASF) - groźnej choroby zakaźnej. Zkażenie wykryto u samicy dzika, odstrzelonej przez myśliwych w okolicach ulicy Wędkarzy. Wirus ASF nie jest groźny dla ludzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze