Nie mają kół, siodełek, czasem nawet kierownicy. Tylko w ubiegłym roku na strzeżony parking z wrocławskich ulic wywieziono na lawetach 43 porzucone rowery.
- W ubiegłym roku na nasze parkingi przy ul. Ostrowskiego i Nowodworskiej trafiły 43 takie porzucone rowery. Są najczęściej w bardzo złym stanie. Czasem to sama rama, bo wcześniej ktoś już wyjął pozostałe części. Raz zglosił się do nas obywatel Ukrainy, który chciał odrestaurowywać takie rowery, ale ich stan na to nie pozwala - tłumaczy portalowi TuWroclaw.com Edyta Sadzak z Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.
Po sześciu miesiącach od czasu, gdy trafią na taki strzeżony miejski parking, są złomowane. Chyba że ktoś się po nie nie zgłosi. - Ale to naprawdę rzadkie przypadki. W 2025 roku mieliśmy może dwie osoby, które po rower się zgłosiły. Muszą jednak wtedy faktycznie udowodnić, że te rowery należały do nich, a to nie jest takie proste jak w przypadku samochodów - dodaje Edyta Sadzak.
Choć na parking trafiły 43 rowerowe wraki, w mieście jest ich znacznie więcej. - Nie zawsze porzucone rowery znajdują się na drogach publicznych, z których straż miejska może je usunąć. Niektóre są na przykład na terenie prywatnym, a wówczas procedura jest zupełnie inna - wyjaśnia Sadzak.
Właściciel lub zarządca terenu musi wtedy zwrócić się do rzeczoznawcy samochodowego, który ocenia, czy dany pojazd można uznać za wrak. Ta usługa jest oczywiście odpłatna. Potem, kiedy ma już opinię rzeczoznawcy, wnioskuje do Wydziału Ochrony Środowiska o zgodę na zezłomowanie/ demontaż. To wszystko już sprawia, że prywatni właściciele często "odpuszczają" i nie robią nic. Stąd właśnie tyle wciąż nieusuniętych rowerowych wraków.
Każda doba przechowywania odholowanego roweru na parkingu kosztuje we Wrocławiu 20 złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Dokładnie. A jeszcze koszty placu na którym one gniją. Pewnie znacznie więcej niż dostaną na złomowisku. Lepiej niech pasożyty ze straży miejskiej pozbierają hulajnogi z chodników.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Dokładnie. A jeszcze koszty placu na którym one gniją. Pewnie znacznie więcej niż dostaną na złomowisku. Lepiej niech pasożyty ze straży miejskiej pozbierają hulajnogi z chodników.