Reklama

Fatalnej serii ciąg dalszy. Śląsk pokonany przez Raków

21/10/2019 20:50

Piłkarze Śląska Wrocław po słabym w swoim wykonaniu meczu, przegrali na wyjeździe 0:1 z drużyną Rakowa Częstochowa. To już siódmy kolejny mecz wrocławian bez zwycięstwa, a strata do ligowej czołówki, choć wciąż niewielka, rośnie w niepokojącym tempie.

Po fenomenalnym początku sezonu Śląsk bardzo mocno wyhamował, a ostatni mecz wygrał w połowie sierpnia. Na sześć ostatnich spotkań, wrocławianie zremisowali aż pięć, co poskutkowało spadkiem w tabeli na dziewiąte miejsce. Dla kontrastu, Raków jako jedyna drużyna nie zaliczyła jeszcze remisu, a w poprzedniej kolejce, zawodnicy Marka Papszuna sensacyjnie ograli w Szczecinie liderującą w tabeli Pogoń.


Aby przerwać słabą serię trener Lavicka postanowił dokonać kliku zmian w składzie w porównaniu do poprzedniego spotkania. Erika Exposito zastąpił na szpicy Filip Marković, a Jakub Łabojko ustąpił miejsca Diego Żivuliciowi. Ponadto za wykartkowanego Wojciecha Gollę do składu wskoczył Mariusz Pawelec.

Reklama

Te roszady nie przyniosły jednak spodziewanego efektu. W pierwszej połowie Śląsk nie pokazał absolutnie nic, nie oddając nawet celnego strzału na bramkę Jakuba Szumskiego. Niemal wszystko co godne uwagi w pierwszej części meczu, dotyczyło napastnika Rakowa - Felicio Brown Forbesa. Kostarykanin wypracował sobie dwie świetne okazje kolejno w 12. i 34. minucie, lecz w obu przypadkach zatrzymał go Matus Putnocky. Snajper gospodarzy pokazał także swoją mniej chwalebną stronę, gdy kopnął w twarz Diego Żivulicia, uszkadzając mu nos. Jednak za to zagranie obejrzał tylko żółty kartonik.  Wrocławianie próbowali odpowiadać kontrami, ale żadna z nich nie wytworzyła choćby zagrożenia pod bramką rywali.


Druga połowa z początku była dla zawodników Śląska zauważalnie lepsza. Już w 50. minucie gospodarzy poważnie ostrzegł Przemysław Płacheta, który z prawej strony pola karnego minimalnie przestrzelił. Pomimo tego, Matus Putnocky raz jeszcze musiał udowodnić swoją dobrą formę, co też uczynił w 61. minucie, fantastycznie broniąc bombę zza szesnastki w wykonaniu Igora Sapały. Niestety oprócz poprawy gry, do zawodników wrocławian przyszedł również pech. Pomiędzy 72. a 77. minutą zarówno Israel Puerto jak i Filip Marković zostali zmuszeni do opuszczenia boiska z powodu kontuzji. Jakby nieszczęść było mało, to jeszcze w samej końcówce Śląsk stracił gola. Do wstrzelonej w pole karne Putnockiego piłki dopadł Piotr Malinowski i pewnie umieścił ją w siatce.

Reklama

To trafienie okazało się decydujące. Śląsk przegrał na wyjeździe z Rakowem po kolejnym w ostatnim czasie słabym meczu, który na domiar złego okupił kontuzjami. Tym samym po 12 kolejkach zawodnicy Vitezslava Lavicki zajmują 9. miejsce w tabeli. Ich najbliższa okazja do przerwania serii 7 meczów bez triumfu w niedzielę 27 pażdziernika o godzinie 15:00. Wówczas na Stadionie Wrocław podejmą oni Arkę Gdynia.


Raków Częstochowa - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Bramka: Malinowski 90


Raków: Szumski - Petrasek, Jach, Kościelny, Piątkowski (88 Musiolik), Schwarz, Sapała, Babenko, Bartl (70 Malinowski), Brown Forbes, Szczepański (82 Skóraś).
Śląsk: Putnocky - Broź, Puerto (72 Hołownia), Pawelec, Stiglec, Musonda, Żivulić, Mączyński, Pich, Płacheta (85 Exposito), Marković (77 Radecki).

Reklama

Żółte kartki: Brown Forbes, Sapała oraz Musonda.
Sędzia: Łukasz Szczech.


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości