Reklama

Frekwencja na meczach Śląska - dobrze, ale jednak źle

15/11/2012 00:00

W ostatniej ligowej kolejce Śląsk mógł się poszczycić największą frekwencją na swoim meczu. Ogólnie w klubie z Oporowskiej nie mają jednak powodów do zadowolenia.

Ostatni ligowy mecz Śląska z Piastem Gliwice obejrzało 13800 widzów. Była to najwyższa frekwencja jedenastej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wrocławianie mieli więc powody do zadowolenia. Generalnie jednak w klubie z Oporowskiej nie mają się z czego cieszyć. Liczby są bezwzględne i jasno z nich wynika, że z frekwencją na meczach mistrzów Polski nie jest dobrze.


 


Zacząć należy od tego, że frekwencję na meczu z Piastem uratowały dzieci, które mogły na trybuny wejść za darmo. Gdyby nie one, z całą pewnością Śląsk by nie mógł się pochwalić największą liczbą kibiców w ostatniej kolejce. Samą akcję należy ocenić pozytywnie, bo widać, że na Oporowskiej ktoś zaczął myśleć o zapełnieniu stadionu i przyciąganiu kibiców nie tylko na meczach w Pucharze Polski, ale także w lidze.

Reklama

 


Z danych z Ekstraklasy SA wynika bowiem, że Śląsk z 14,3 tysiąca na mecz posiada w tej chwili zaledwie piątą średnią widzów na mecz. Wrocławian wyprzedza Lech Poznań (21,1 tys), Wisła Kraków (17 tys), Lechia Gdańsk (16,8 tys) i Legia Warszawa (16,3 tys). Wynika z tego, że z zespołów, które grają na dużych nowych stadionach, Śląsk wypada najsłabiej. Poza tym klub z Oporowskiej miał przewagę nad rywalami w postaci mistrzostwa Polski. 

- Najlepsza promocją są wyniki zespołu. Jak drużyna gra słabo, to nic dziwnego, że frekwencja jest słaba - daje się często słyszeć na Oporowskiej od osób współodpowiedzialnych za wysokość frekwencji. Jest w tym z całą pewnością wiele prawdy, ale z drugiej strony, Wisła i Lechia nie prezentują się w tym sezonie lepiej, a nawet gorzej, a jednak w Krakowie i Gdańsku średnia liczba widzów na mecz jest większa.

Reklama

 


Niższą średnią frekwencję można wytłumaczyć w pewien sposób rywalami, którzy do tej pory zawitali na Stadionie Miejskim. GKS Bełchatów, Korona Kielce, czy Piast Gliwice nie należą do medialnych przeciwników i na pewno nie przyciągają tak kibiców jak Lech, Legia, czy nawet Widzew Łódź. Ale przecież było wiadomo, że do Wrocławia zawitają takie zespoły i można było wcześniej zaplanować akcje promocyjne, które by zachęciły kibiców do przyjścia na stadion. Poza tym z GKS czy Koroną Śląsk grał w miesiącach letnich, kiedy łatwiej zachęcić do pojawiania się na trybunach.

Reklama

 


W tej rundzie Śląsk zagra u siebie jeszcze z Jagiellonią Białystok i Legią. Na ten pierwszy pojedynek ponownie dzieci będą na trybuny wpuszczane za darmo. To świadczy, że osoby odpowiedzialne za frekwencje na meczach Śląska zdają sobie sprawę, że zainteresowanie meczem będzie niewielkie. Z Legią już takiego problemu być nie powinno. I właśnie chyba ten ostatni mecz pokaże, jak jest naprawdę z frekwencją na meczach Śląska.


 


A może tak naprawdę problemu frekwencji na meczach Śląska nie ma? Może to tylko wydumany problem i wszystko jest w jak najlepszym porządku?


mw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości