Nieopodal Bolesławca znajdują się ruiny wyjątkowego pałacu, który był perełką architektoniczną zanim nie doszło do tragedii i to pod sam koniec II wojny światowej. Dziś trudno sobie wyobrazić, że taki skarb nigdy nie został uratowany, choć pojawiały się ambitne plany jego ponownego zagospodarowania. Poznajcie jego niezwykłą historię.
Na wzgórzu Gościszowa istniał średniowieczny gród już w XIV wieku. Obecny pałac wzniesiono ponad 200 lat później. W 1603 roku Caspar von Warnsdorff rozbudował dawną warownię w stylu renesansowym i przez kolejne dwa wieki pozostawała w posiadaniu jego rodziny. To była postać nietuzinkowa, jak na tamte czasy. Właściciel pałacu był uczonym, prawnikiem i mecenasem sztuki. Korespondował z Mikołajem Kopernikiem i znał uczonych oraz poetów. W stworzonej przez niego bibliotece, która nie przetrwała do współczesnych czasów znajdowały się, m.in. rękopisy prawa rzymskiego, przyrządy medyczne oraz astronomiczne, a także listy z najwybitniejszymi postaciami renesansu.
Do 1945 roku posiadłość należała potomkini rodziny von Löbenstein i wyglądała zjawiskowo. Rezydencję otaczała fosa, a publikację o niej można było znaleźć w prasie. Gdyby nie wydarzenia z 3 marca 1945 roku, kiedy w wyniku przypadkowego nalotu wojsk niemieckich, pałac stanął w płomieniach, to moglibyśmy mieć na swoim terenie wyjątkowy obiekt. Nieszczęsne bombardowanie sprawiło, że zniszczeniu uległy nie tylko budynki, ale również cenne zbiory biblioteczne i dzieła sztuki.

Zrujnowany pałac w Gościszowie, fot. Katarzyna Suchecka
Jak można się łatwo domyślić, po pożarze miejsce zostało doszczętnie zrabowane. Na początku przez stacjonujące tu wojska radzieckie, a później przez lokalnych złodziejaszków. W latach 60. ubiegłego wieku pojawiły się szumne zapowiedzi odbudowy pałacu, ale nigdy nie doczekały się realizacji. Kilkanaście lat temu skradziono jedne z ostatnich cennych zabytków - portal wejściowy i część pozostałych rzeźb. Dziś teren dawnej perełki architektonicznej porastają drzewa i krzewy, a na ziemi walają się śmieci. Trudno uwierzyć, że ten zabytek spotkał tak smutny los, bo to, co z niego zostało nadal robi imponujące wrażenie i oczami wyobraźni można zobaczyć dawny splendor rezydencji.

Na miejscu jest sporo krzewów i samosiejek, fot. Katarzyna Suchecka
W górnej części wsi znajdują się ruiny jeszcze jednego zabytku, czyli XVI-wiecznego dworu. Sam budynek był wielokrotnie przebudowywany, a w jego sąsiedztwie dawniej znajdował się rozległy park, który dziś jest zupełnie zapomniany i zarośnięty. Nad wejściem do pałacu był umieszczony herb właścicieli, który prawdopodobnie już po wojnie stał się łupem złodziei.
W czasach świetności Gościszowa w majątku hodowano konie rasy śląskiej oraz owce. Po 1945 roku dwór, podobnie jak wspomniany wyżej pałac, uległ zniszczeniu. Dziś pozostały po nim jedynie malownicze ruiny, z których można oglądać panoramę całej miejscowości. To idealne miejsce na spacer.
Pałac w Gościszowie, choć jest wyjątkowy to nie jest wyjątkiem. Na Dolnym Śląsku znajduje się wciąż wiele obiektów, które podzieliły jego los. Niektóre z nich znajdują się w prywatnych rękach, a prawo jest skonstruowane tak, że ich właścicieli nie udaje się pociągnąć do odpowiedzialności za liczne zaniedbania.
W niedalekiej odległości Gościszowa znajduje się, m.in. eklektyczny pałac w Kościelnikach Górnych, który od lat ulega powolnej agonii. Podobnie jest z pałacem w Żarskiej Wsi. Prywatny inwestor nabył go w latach 90., a sam obiekt nie jest ani remontowany, ani zabezpieczony przed działaniem wandali. Warte uwagi są także ruiny średniowiecznego zamku w Warcie Bolesławieckiej oraz pałacu w Uboczu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze