Czas na siatkarski hit Krispol 1. Ligi Mężczyzn. Naprzeciw siebie staną KFC Gwardia Wrocław i Stal Nysa. Czy lider poniesie pierwszą porażkę w sezonie? Czy wrocławska drużyna wyrwie punkty renomowanemu przeciwnikowi? Odpowiedź na te pytania poznamy już w czwartek w hali Orbita. Początek spotkania o godzinie 20:15.
Bez wątpienia niekwestionowanym liderem i pretendentem do awansu do PlusLigi jest Stal Nysa. Zespół, który już od kilku lat aspiruje do najwyższego szczebla rozgrywkowego, tym razem potwierdza swoje ambicje na parkiecie. Stal Nysa od początku sezonu pokazuje, że jest drużyną kompletną. W ataku grę "ciągnie" Bartosz Krzysiek. Atakujący jest najlepiej punktującym zawodnikiem Krispol 1. Ligi Mężczyzn i wczesnym kandydatem na zawodnika sezonu (dotychczas zdobył on trzy statuetki MVP meczu).
Stal nie jest jednak drużyną jednego zawodnika. Obok Krzyśka dobrze w ataku wygląda para przyjmujących: Łukasz Łapszyński i Bartosz Bućko. Nie gorzej wyglądają środkowi. Moustapha M"Baye jest w czołówce blokujących ligi, ponadto co mecz zdobywa po kilka punktów (średnia niemal siedem na mecz). Dotychczas Stal Nysa jest jedyną niepokonaną drużyną w 1. lidze. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha po sześciu kolejkach mają 18 punktów, a drużyna przegrała zaledwie 3 sety (wszystkie w meczach wyjazdowych).
Sport rządzi się wieloma prawami. Jednym z nich jest to, że każda seria kiedyś się kończy. Wrocławianie o tym przekonali się w sobotę w Lublinie. Po czterech zwycięstwach z rzędu ponieśli porażkę z LUK Politechniką Lublin 1:3. Seria dobiegła więc końca, a teraz gwardziści postarają się o zakończenie innej.
- Dwa lata temu Stal zdecydowanie inaczej wyglądała. Ja grałem dwa sezony w Nysie. Z tamtego składu nie ma już nikogo. Jedyne, co się nie zmieniło, to cele. Wtedy Stal grała o awans i podobnie jest teraz. Mój ostatni sezon w Stali zakończył się rozczarowaniem, bo skończyliśmy poza pierwszą czwórką. Ten skład, który tam jest teraz, mierzy w ligowe złoto. Liczą oni na to, że wejdą do PlusLigi. Czy im się uda? Liga potrafi płatać figle, więc nic nie jest przesądzone. My wychodzimy na każdy mecz po to, żeby wygrywać. Nie inaczej będzie tym razem. Będziemy walczyć, będziemy zbierać każdą piłkę z parkietu, więc wynik jest ciągle sprawą otwartą - podkreśla Arkadiusz Olczyk, który przez dwa sezony reprezentował barwy Stali.
Gwardia nie jest faworytem meczu ze Stalą, ale stać ją na zaskoczenie rywala. Początek meczu w czwartek (24 października) o 20:15 w hali Orbita.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze