Ostrzeżenia i apele wciąż nie przynoszą skutków. Polacy masowo dają się nabrać oszustom, którzy pod różnymi pretekstami wyłudzają kody BLIK, a następnie przy ich użyciu wypłacają pieniądze z naszych kont. Tym razem oszustom nie wyszło. Przypadkiem napisali do... policjanta spod Wrocławia. Ten zadziałał szybko i skutecznie. Już po chwili czekający pod bankomatem człowiek był w rękach policji. Ma 15 lat. Wszystko wskazuje na to, że ktoś obiecał mu w sieci łatwy zysk.
"Hej! Dasz radę mi opłacić zamówienie blikiem, bo nie chce mi przepuścić płatności? A ja Ci oddam przelewem" - taką wiadomość wysłaną z konta swojego znajomego przeczytał na Messengerze policjant z Kątów Wrocławskich. Szybko zorientował się, że nie pisze do niego znajomy, a ktoś, kto przejął jego konto i pod niego się podszywa. Zadzwonił do znajomego, by potwierdzić te podejrzenia.
- Funkcjonariusz postanowił dać oszustom trochę nadziei, a sam w tym czasie zaczął działać. Kontynuował rozmowę, generując kod BLIK, ale bez jego zatwierdzania. W trakcie finalizacji transakcji pojawiła się bowiem informacja, która interesowała go najbardziej: lokalizacja wypłaty - opowiada Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Wypłata miała nastąpić w Sosnowcu, w bankomacie przy urzędzie skarbowym. Policjant zadzwonił do funkcjonariuszy z Sosnowca, a sam kontynuował rozmowę z oszustami, grając na czas. Pisał o konieczności zmiany limitu, problemach technicznych, zawieszającej się aplikacji. Oszuści tłumaczyli funkcjonariuszowi z Kątów, jak ma zmienić ustawienia w aplikacji bankowej, a policja kryminalna z Sosnowca jechała już w tym czasie pod namierzony wcześniej bankomat.
- Tam zatrzymano osobę, która przyszła odebrać pieniądze. Jak się okazało, był to 15-letni mieszkaniec Sosnowca. Przy nieletnim ujawniono znaczną ilość gotówki, a ustalenia wskazują, że właśnie tego dnia oszukanych tą metodą była większa liczba osób, sprawa ma charakter rozwojowy - mówi Aleksandra Freus.
Sąd zdecydował o umieszczeniu nastolatka w schronisku dla nieletnich. Nie będzie odpowiadał jak dorosły. Grozi mu pobyt w poprawczaku. Nastolatek mógł być w tej sprawie tylko pośrednikiem, któremu oszuści obiecali łatwy zysk.
- Ta historia ponownie zwraca uwagę do rodziców i opiekunów, aby Ci koniecznie interesowali się tym, gdzie, z kim i w jaki sposób ich dzieci „zarabiają” pieniądze. Oferty łatwego zysku w internecie bardzo często kończą się w mało opłacalny sposób dla młodych osób, które coraz częściej wykorzystywane są w tego typu procederze - podkreśla policja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze