To był prawdziwy piłkarski horror. Śląsk Wrocław przegrywał z Widzewem Łódź już dwoma bramkami, ale w doliczonym czasie gry doprowadził do remisu. I wrocławianie przedłużyli swoją serię meczów bez porażki do czternastu.
Na stadionowym zegarze wybiła 85. minuta. Widzew Łódź zdążył strzelić dwa gole, a mógł się pokusić o jeszcze jedno trafienie. Ale potężny strzał Litwina Darvydasa Sernasa w 61. minucie zatrzymał się na poprzeczce bramki Śląska. Wrocławianie próbowali gonić rywali, ale gra niezbyt im się kleiła. Brakowało im dokładności w grze, a mający solidną zaliczkę Widzew nie forsował zbytnio tempa gry i spokojnie rozbijał akcje Śląska. Wtedy jednak sygnał do boju dał wprowadzony do gry tuż po przerwie Łukasz MadejChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze