Reklama

Horror w Sofii. Śląsk wygrywa z Lokomotivem w rzutach karnych dzięki Kelemenowi

04/08/2011 00:00

Nie wystarczył im pierwszy mecz we Wrocławiu, nie wystarczyło 90 minut w Sofii, ani nawet dogrywka. O awansie do czwartej rundy Ligi Europejskiej przesądziły dopiero rzuty karne. W nich bohaterem został Marian Kelemen, który obronił dwie "jedenastki" graczy z Bułgarii. I Śląsk gra dalej w czwartej rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej. Kolejnego rywala poznamy już dziś. Tottenham Hotspur, Athletic Bilbao, AS Roma? Lista potencjalnych przeciwników Śląska prezentuje się ciekawie.

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Śląska. To piłkarze Oresta Lenczyka mieli inicjatywę, atakowali i byli bliżsi zdobycia bramki. W 5. minucie sam na sam z bramkarzem Lokomotiwu znalazł się Cristian Omar Diaz, a kilkanaście minut później z piłką minął się Mila. Kapitan Śląska nie zdążył do piłki, a szkoda, bo miał przed sobą otwartą drogę do bramki. Piłkarze z Sofii próbowali atakować, ale były to akcje nieskładne, a nawet gdy piłka docierała w pole karne, na posterunku czuwał Kelemen, który piąstkował ją daleko poza strefę, z której strzał mógłby być zagrożeniem dla Śląska.




Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Śląsk nadal atakował, tyle, że robił to wolniej niż w pierwszej połowie. Ofensywną dyspozycję nieco podkręci wprowadzony na boisko po przerwie Johan Voskamp, ale szybko okazało się, że Bułgarzy odrobili zadanie domowe i Holender był dobrze kryty. Swoją szansę miał – dostał piękną piłkę w ostatniej akcji Waldemara Soboty, zanim zmienił go Łukasz Madej, lecz byłemu graczowi Sparty Rotterdam zabrakło szybkości.



W końcówce gospodarze zaczęli atakować, ale obrońcy Śląska byli na posterunku i bez większych kłopotów radzili sobie z graczami Lokomotiwu. Najlepszą sytuację miał w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry Mila. Po wzorowo przeprowadzonej kontrze kapitan wrocławskiej ekipy wpadł w pole karne gospodarzy i padł po przepychance z obrońcą rywala, jednak sędzia uznał, że rzutu karnego nie będzie.



Dogrywka to wyraźna przewaga graczy Lenczyka. Śląsk mógł strzelić kilka goli, ale to, co zrobił Mateusz Cetnarski w 103. minucie, gdy dostał piękną piłkę od Madeja przejdzie do historii. Były gracz Bełchatowa strzelił raz, trafił w obrońcę, strzelił drugi raz – i z samej linii bramkowej futbolówkę wybił inny defensor Lokomotiwu.


W drugiej części dogrywki Śląsk także mógł zdobyć bramkę – z 11 metra główkował nieatakowany Marek Wasiluk i przestrzelił, na kilka sekund przed końcem spotkania szansę miał znów Mila, lecz jego strzał sprzed pola karnego minimalnie minął słupek.



Rzuty karne były już występem jednego aktora. Wprawdzie Dariusz Sztylka, Mila, Madej i Dariusz Pietrasiak strzelili swoje jedenastki, ale to dwie zwycięskie parady Mariana Kelemena przesądziły o tym, że to Śląsk Wrocław gra dalej.



Lokomotiw Sofia - Śląsk Wrocław 0:0, dogrywka 0:0, karne 3:4. Pierwszy mecz: 0:0, awans: Śląsk Wrocław.



Lokomotiw: Galew - Wyrbanow, Łachczew, Djakow (90. Garow), Dobrew - Pisarow, Janew (46. Dafczew), Goranow, Iwanow, Atanasow - Mešić (75. Jordanow).


Śląsk: Kelemen - Celeban, Pietrasiak, Wasiluk, Spahić - Sobota (82. Madej), Dudek (117. Sztylka), Elsner, Cetnarski, Mila - Cristián Díaz (59. Voskamp).



Sędzia:Oliver Drachta (Austria).


Żółte kartki: Atanasow, Wyrbanow, Łachczew - Elsner, Mila, Spahić.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości