Nie wystarczył im pierwszy mecz we Wrocławiu, nie wystarczyło 90 minut w Sofii, ani nawet dogrywka. O awansie do czwartej rundy Ligi Europejskiej przesądziły dopiero rzuty karne. W nich bohaterem został Marian Kelemen, który obronił dwie "jedenastki" graczy z Bułgarii. I Śląsk gra dalej w czwartej rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej. Kolejnego rywala poznamy już dziś. Tottenham Hotspur, Athletic Bilbao, AS Roma? Lista potencjalnych przeciwników Śląska prezentuje się ciekawie.
Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Śląska. To piłkarze Oresta Lenczyka mieli inicjatywę, atakowali i byli bliżsi zdobycia bramki. W 5. minucie sam na sam z bramkarzem Lokomotiwu znalazł się Cristian Omar Diaz, a kilkanaście minut później z piłką minął się Mila. Kapitan Śląska nie zdążył do piłki, a szkoda, bo miał przed sobą otwartą drogę do bramki. Piłkarze z Sofii próbowali atakować, ale były to akcje nieskładne, a nawet gdy piłka docierała w pole karne, na posterunku czuwał Kelemen, który piąstkował ją daleko poza strefę, z której strzał mógłby być zagrożeniem dla Śląska.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze