Prokuratura Okręgowa w Legnicy postawiła zarzuty pięciu osobom w sprawie rzekomej inwigilacji dolnośląskich samorządowców. Śledczy ustalili, że działania nie były prowadzone przez ABW. Wśród podejrzanych jest między innymi mąż posłanki Izabeli Bodnar, kandydatki na prezydenta Wrocławia w ostatnich wyborach. To już jego kolejne kłopoty z prawem.
Śledztwo prowadzone jest od 13 maja 2024 r. i dotyczy doniesień medialnych opisanych m.in. w publikacjach Onetu oraz reportażu „Superwizjer”, dotyczących rzekomej nielegalnej inwigilacji samorządowców na Dolnym Śląsku, w tym prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego.
Jak poinformowała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz, analiza obszernego materiału dowodowego – w tym dokumentów przekazanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego – wykazała, że „takie czynności operacyjno-rozpoznawcze, bez uzyskania zgody odpowiedniego organu, przez ABW jako instytucję, nie były prowadzone”.
Potwierdziły się słowa prezydenta Roberta Raczyńskiego, które wypowiedział w wywiadzie na portalu Onet.pl w 2024: – Ten stek bzdur to zemsta firm związanych z odpadami, spowodowana blokowaniem przeze mnie budowy spalarni odpadów w Lubinie. Bolesne jest tylko to, że rząd polski korzysta ze sztucznej inteligencji tworząc nieprawdziwe treści, obrazy i dźwięki.
Śledczy ustalili osoby odpowiedzialne za nielegalne działania. 8 maja 2026 r. wydano postanowienia o przedstawieniu zarzutów pięciu osobom. Dotyczą one m.in. tworzenia fałszywych dowodów, ujawniania tajemnic prawnie chronionych, przekroczenia uprawnień, a także zniesławienia i znieważenia funkcjonariusza publicznego.
13 maja policjanci z Legnicy oraz funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji z Wrocławia przeprowadzili przeszukania i zatrzymali dwie osoby: Macieja B., współwłaściciela firmy EkoPartner, prywatnie męża posłanki Izabeli Bodnar z klubu parlamentarnego Centrum, wskazywanego jako zleceniodawcę inwigilacji, oraz Igora N. - policjanta, który miał bez uprawnień sprawdzać dane w policyjnych bazach. Obaj usłyszeli zarzuty i zostali objęci wolnościowymi środkami zapobiegawczymi.
Dzień później zarzuty usłyszał także Marcin P., były funkcjonariusz ABW. Według prokuratury miał kierować zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalną inwigilacją. W jej skład mieli wchodzić również Łukasz B. i Filip Cz. – szczegóły zarzutów wobec tych dwóch osób nie zostały ujawnione.
Maciejowi B. grozi kara od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności, Marcinowi P. od 2 do 12 lat pozbawienia wolności, a Igorowi N. do 3 lat pozbawienia wolności.
Śledztwo jest w toku.
Przypomnijmy, że Maciej B. jest również oskarżony w śledztwie dotyczącym korupcji, płatnej protekcji i ustawiania kontroli skarbowych w firmach z branży śmieciowej. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do Sąd Okręgowego w Warszawie. Mężczyźnie grozi 10 lat, choć on sam utrzymuje, że jest niewinny, a sprawa ma charakter polityczny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze