Przeprowadzona dziś we Wrocławiu sekcja zwłok aktorki Magdaleny Majtyki nie przyniosła odpowiedzi na pytanie, jak zmarła kobieta. Na jej ciele biegli nie znaleźli żadnych niepokojących śladów czy obrażeń, które wyjaśniałyby śmierć. Zlecono dodatkowe badania toksykologiczne i histopatologiczne. Prokuratura podkreśliła, że na ten moment nie ma żadnych dowodów, wskazujących na udział w tej tragedii osób trzecich.
Magdalena Majtyka, aktorka teatralna i serialowa, zaginęła we Wrocławiu w środę. Jej telefon po raz ostatni logował się o godz. 21.25 w okolicach Alei Karkonoskiej. W czwartek o zaginięciu kobiety rodzina poinformowała policję. Już wtedy świadkowie zgłaszali jej informację o porzuconym w lesie pod Biskupicami Oławskimi granatowym Oplu Corsie. Samochód miał uszkodzony przód i ugrzązł w błocie. Był zamknięty. Stał około 200 metrów od głównej drogi.
Policja nie skojarzyła jednak wtedy, że to auto zaginionej kobiety. Stało się to dopiero w piątek. Do lasu wezwano kilkudziesięciu strażaków, ratowników i policjantów. Już po godzinie kilkadziesiąt metrów od samochodu znaleziono ciało Magdaleny Majtyki.
Ani na miejscu zdarzenia, ani podczas sekcji zwłok nie odnaleziono żadnych śladów, które tłumaczyłyby śmierć 41-letniej Wrocławianki. Nie miała żadnych niepokojących obrażeń, nie było śladów krwi. Biegli mają teraz przeprowadzić badania histopatologiczne i toksykologiczne. Wykażą one, czy kobieta chorowała albo czy była pod wpływem niebezpiecznych substancji. To skomplikowane badania. Na ich wyniki trzeba będzie poczekać około dwóch miesięcy.
Miejsce odnalezienia zwłok Magdaleny Majtyki od Alei Karkonoskiej we Wrocławiu - czyli obszaru gdzie w środę wieczorem ostatni raz logował się jej telefon - dzieli prawie 60 kilometrów. Polna droga na granicy Biskupic Oławskich to miejsce, w które bardzo trudno trafić przypadkiem. Nie leży przy żadnej głównej trasie, by dojechać tu z Wrocławia trzeba m.in. przemierzyć wojewódzką drogą kilkanaście kilometrów przez gęste lasy. Samochód nie został znaleziony przy głównej ulicy. Zanim znalazł się w lesie, bitą drogą przejechał jeszcze około dwustu metrów przez pola.
Jak trafiła tu Magdalena Majtyka? To jedno z pytań, na jakie odpowiedzi szukają śledczy. Wiadomo, że mają już m.in. nagrania z monitoringów w okolicznych domach. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na nagraniach nie widać, by ktoś towarzyszył kobiecie podczas podróży samochodem.
Prokuratorzy nie chcą na razie informować o żadnych kulisach śledztwa. Zapowiedzieli jednak, że w charakterze świadków zamierzają przesłuchać policjantów, którzy już w czwartek wiedzieli o odnalezieniu porzuconego w lesie Opla Corsy, ale dopiero dzień później skojarzyli, że należy on do Wrocławianki.
Magdalena Majtyka była aktorką, tancerką, choreografką i kaskaderką. Widzowie mogli ją znać z epizodycznych ról w serialach „Pierwsza miłość", „Na Wspólnej", „Ojciec Mateusz", „Na dobre i na złe", „Komisarz Alex", „Sprawiedliwi - Wydział kryminalny" czy „1670". Pracowała także jako kaskaderka przy filmach „Kler" i „Wesele" Wojciecha Smarzowskiego oraz serialu „Wielka woda". Była związana z Teatrem Małego Widza w Capitolu i szkołą sztuk scenicznych Lelenfant we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze