Reklama

Konflikt w piłkarskim Śląsku: Lenczyk kontra Diaz?

11/08/2011 00:00

Czy w Śląsku Wrocław trwa konflikt między trenerem Orestem Lenczykiem i napastnikiem Cristianem Omarem Diazem? Wywiad, którego ten ostatni udzielił na łamach prasy, wskazuje, że relacje obu panów to typowa szorstka przyjaźń.

Napastnik z Argentyny udzielił wywiadu “Przeglądowi Sportowemu”. I na łamach dziennika mocno skrytykował trenera Oresta Lenczyka.



- Trener najwyraźniej nie lubi obcokrajowców. Nie wiem, czy tak jest, jego trzeba o to pytać. W futbolu też powinno się być dobrym człowiekiem, a trener Lenczyk nie jest dobrym człowiekiem. Myśli tylko o sobie. Ja nie przyjechałem do Polski dla pieniędzy. Chcę zostawić po sobie dobre wrażenie, chcę poświęcać się dla drużyny, chcę dać z siebie to, co najlepsze - zaatakował Diaz.





Piłkarz zastrzegł jednak, że ceni szkoleniowy warsztat Lenczyka i uważa go za świetnego szkoleniowca. Diaz dodał też, iż zamierza ciężko pracować, by wywalczyć miejsce w składzie i chce przy tym wypełnić swój, ważny do 2014 r., kontrakt ze Śląskiem.



Cristian Diaz musiał szybko się zorientować, że w swojej wypowiedzi poszedł o jeden most za daleko. I przygotował oświadczenie, które klub opublikował na swojej stronie internetowej. Argentyńczyk przeprosił w nim trenera i kolegów z drużyny za swój wybryk. Czy poniesie konsekwencje za swoje słowa? Tego na razie nie wiadomo. Być może zostanie ukarany finansowo. Trener Lenczyk nie odsunął jednak Diaza od drużyny i zabrał go do Chorzowa na mecz z Ruchem. To pozwala wierzyć, że panowie wszystko sobie wyjaśnili, podali sobie ręce i sprawa rozejdzie się po kościach.



- Bardzo żałuję, że w rozmowie z dziennikarzem Przeglądu Sportowego dałem się ponieść emocjom, zamiast na spokojnie przemyśleć odpowiedzi na pytania związane z moją obecną rolą w drużynie. Pana Oresta Lenczyka za moje zachowanie bardzo przepraszam i gwarantuję, że nie miałem zamiaru go urazić. Chciałbym także przeprosić kolegów z drużyny i wszystkich kibiców Śląska Wrocław, którzy zamiast cieszyć się ostatnimi sukcesami naszego klubu, muszą zajmować się moimi niepotrzebnymi wypowiedziami. Wszystkich ich zapewniam, że swoją przydatność dla zespołu będę chciał udowodnić wyłącznie postawą na treningach i podczas meczów - napisał Diaz.



Argentyński snajper trafił do Śląska Wrocław w lecie 2010 r., a ściągnął go do zespołu prowadzący wówczas wrocławską ekipę Ryszard Tarasiewicz. W poprzednim sezonie zanotował 20 meczów, w których strzelił osiem bramek. Diaz miał jednak problemy z kontuzjami. Jesienią ub.r. kości pogruchotał mu ówczesny bramkarz Legii Warszawa, Konstantyn Machnowskyj w meczu Pucharu Polski.



Argentyńczyk dochodził do zdrowia kilka miesięcy, gdy wrócił do gry, trenerem Śląska był już Orest Lenczyk. O tym, że obaj panowie nie bardzo się dogadują, mówiono już wiosną. Do końca sezonu obyło się jednak bez większych zgrzytów. Po niedawnym meczu Śląska w Lidze Europejskiej z Lokomotiwem Sofia niesnaski znów dały o sobie znać. Diaz, zmieniony po godzinie gry, nie podał ręki trenerowi i od razu zszedł do szatni. I, niejako za karę, nie zagrał ani minuty w ligowym meczu z ŁKS Łódź. Cristian Diaz narzeka, że gra zbyt krótko i ciężko pracuje na to, by być podstawowym napastnikiem. W lecie przybył mu jednak trudny rywal do miejsca w składzie, Holender Johan Voskamp. I Argentyńczyk będzie musiał solidnie się napracować, by dostać więcej czasu gry, bo snajper z Niderlandów radzi sobie coraz lepiej, a co najważniejsze - jest skuteczny.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości