Reklama

Koszykarze Śląska rozgromili kolejnego rywala

11/11/2012 00:00

Zawiedli piłkarze, zawiodły siatkarki, za to koszykarze pokazali klasę. W meczu na szczycie 1. ligi, Śląsk Wrocław zdeklasował we własnej hali MKS Dąbrowa Górnicza, wygrywając 94:62. We Wrocławiu spodziewano się świetnego widowiska, bo przed meczem oba zespoły legitymowały się takim samym bilansem punktów. Miał być szlagier, ale skończyło się na spacerku i Śląsk już samodzielnie prowadzi w tabeli koszykarskiej pierwszej ligi.

To miał być mecz na szczycie koszykarskiej pierwszej ligi. Śląsk przystępował do niego przewodząc ligowej stawce, ale miejscem w fotelu lidera dzielił się właśnie z MKS-em Dąbrowa Górnicza. I pojedynek we Wrocławiu miał rozstrzygnąć, który z zespołów obejmie samodzielne prowadzenie w lidze. A zanosiło się, że Śląsk czeka trudna przeprawa. Zespół z Dąbrowy Górniczej wcześniej przegrał tylko jeden mecz, a w pozostałych spotkaniach prezentował się bardzo solidnie i notował kolejne zwycięstwa. MKS Dąbrowa to też zespół z solidnymi, znanymi w koszykarskim światku zawodnikami: Michałem Wołoszynem, Markiem Piechowiczem i Grzegorzem Grochowskim. Okazało się jednak, że przedmeczowe kalkulacje były pisane palcem po wodzie. Bo MKS we Wrocławiu nie zaistniał.

Obie kwarty pierwszej połowy wrocławscy koszykarze wygrali zdecydowanie. I na przerwę schodzili do szatni, prowadząc piętnastoma punktami. Mogło się wydawać, że to solidna zaliczka, ale Śląsk w tym sezonie udowodnił już w meczu z Polonią Przemyśl, że potrafi taką przewagę roztrwonić całkiem sprawnie. Dlatego kibice w hali Kosynierka przy ul. Mieszczańskiej w przerwie meczu nie mieli stuprocentowej pewności, że Śląsk odniesie komfortowe zwycięstwo. Ale zespół prowadzony przez trenerski duet Jerzy Chudeusz - Tomasz Jankowski pozytywnie zaskoczył. Powiększył przewagę o kolejne 12 “oczek” i wiadomo było, że goście z Dąbrowy Górniczej w tym meczu mogą już tylko powalczyć o jak najniższy wymiar kary. Co zresztą im kompletnie nie wyszło, bo w czwartej kwarcie wrocławska obrona całkiem zdominowała rywala, pozwalając MKS-owi na zdobycie tylko... dziewięciu punktów.

Śląsk podjął MKS, grając bez podstawowego środkowego, Krzysztofa Sulimy, który na treningu skręcił staw skokowy i trenerzy dali mu odpocząć. Ale wrocławski zespół pokazał się z tak dobrej strony, że brak kontuzjowanego centra był nieodczuwalny. Łupem graczy Śląska padło aż 35 zbiórek, a najlepiej na deskach zaprezentował się Paweł Bochenkiewicz, który zebrał 7 piłek. Jedną zbiórkę mniej zanotował Radosław Hyży, który na dodatek był pewnym punktem Śląska w grze ofensywnej i zakończył mecz z dorobkiem 12 pkt. A najlepiej ustawiony celownik we wrocławskim zespole miał w tym meczu Marcin Flieger, który rzucił 19 punktów. Warto podkreślić, że w niedzielnym meczu wrocławianie zaimponowali skutecznością, rzucając ze skutecznością na poziomie 60 proc. Koszykarze MKS-u strzelecko byli dysponowani znacznie słabiej i tylko trzech z nich zdołało przekroczyć pułap 10 zdobytych punktów. Najwięcej, bo 18 “oczek”, ustrzelił Grzegorz Grochowski, czyli etatowy snajper ekipy z Dąbrowy Górniczej.

Śląsk Wrocław - MKS Dąbrowa Górnicza 94:62 (26:18, 24:17, 20:18, 24:9)

Śląsk Wrocław: Flieger 19 (2), Kikowski 17 (3), Diduszko 16, Mroczek-Truskowski 12 (1), Hyży 12, Hajnsz 6, Ochońko 5, Bochenkiewicz 4, N. Kulon 3 (1), Prostak.
MKS Dąbrowa Górnicza: Grochowski 18, Maj 11, Wołoszyn 9 (3), Zieliński 7, Dziemba 6, Marek Piechowicz 4, Zmarlak 4, Karolak 2, Grzegorzewski 1, Marcin Piechowicz.


Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości