Jest dobrze. Każde zwycięstwo odniesione na terenie rywala smakuje podwójnie. Nie inaczej było również w dwumeczu w Żorach gdzie KSB podejmowało miejscowe Gepardy.
Wywiezienie choćby jednego zwycięstwa z kamienistego boiska w Żorach było dla wrocławskich baseballistów planem minimum. Inaczej o meczach z Gepardami powiedziałby pewnie wrocławski zawodnik - Jakub Garbacz dla którego był to sentymentalny powrót na teren swojego byłego zespołu.
Po pierwszym spotkaniu naszych baseballistów spotkał zimny przysznic. Porażka 1:6 sprawiła, iż drugi mecz w odniesieniu to wcześniej wspomnainego palnu minimum był dla KSB ciężką przeprawą. W miniony weekend nad Polską szalały huragany i burze. Na wzór amerykański Polacy również mają w zwyczaju nadawać zjawiskom meteorologicznym nazwy .
Mieszkańcy Żor w niedzielę mieli okazję nadać nazwę kolejnej burzy tym razem na literę - K. K jak KSB bo właśnie takie zjawisko, przetoczające się jak huragan przez boisko Gepardów w drugim spotkaniu sprawiło, iż końcowy wynik 11:1 dla zespołu z Wrocławia nie pozostawił złudzeń. Po takim wyniku kibice KSB nie mają powodów by nie klaskać.
Do końca sezonu wrocławianie zagrają jeszcze z Silesią Rybnik, Centaurami Warszawa i Caperem Kędzierzyn-Koźle. Jako kibice nie jesteśmy jednak dobrej myśli - jesteśmy wręcz pewni swego. Wrocławski baseball już nie puka nieśmiale do drzwi czołówki Extraligii. KSB już tam jest.
Już wkrótce możecie się Państwo spodziewać specjalnego wywiadu z Piotrem Duszeńko, prezesem KSB Wrocław.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze